Barbie jako zjawisko kulturowe, a nie tylko zabawka, została wykreowana przede wszystkim przez media, które w tej jednej postaci zdołały streścić dziewczęce marzenia i oczekiwania wobec
życia. Wszystkie fantazje o idealnym świecie zostały uczłowieczone w postaci Barbie i jakby gotowe podane dziecku do ręki.
Rzeczywiście, Barbie jest figurą kultury konsumpcyjnej – to jest model świata do składania, do kompletowania. Taka seryjność, kompletność to właśnie cechy współczesnego
konsumpcjonizmu. Rozszerzając światy Barbie, uczymy dzieci kreowania kolejnych potrzeb.
Barbie oprócz potrzeb rozwija też umiejętności społeczne. Dawniej dzieci mogły uczyć się tego od bohaterów literackich, a dziś to może być właśnie lalka, która pojawia się w różnych
środowiskach, wykonuje różne zawody. Możliwość przebierania w tych wszystkich rolach jest też pewnym rodzajem uspołecznienia dziecka. Barbie otwiera dziecku drogę do świata dorosłych,
który musi ono samodzielnie poznać. W pewien sposób jednak ogranicza jego wyobraźnię.
Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że Barbie jest blondynką. Wszelkie nasze wyobrażenia dotyczące blondynki przenieśliśmy właśnie na nią. Barbie to kobieta sztucznie doskonała,
które kreuje nierealne oczekiwania wobec prawdziwych ludzi. Płynie z tego jednak pewien pożytek, to taki bodziec do prowadzenia społecznego dyskursu o ideałach kobiecych.
Nie. Mojej czteroletniej wnuczce Eleonorze przywiozłem lalkę z Carcassonne – wykonaną w starym, dobrym stylu, we francuskim stroju.
Nie chciałbym pomnażać tych sztucznych światów, w których dziecko żyje. Niech Eleonora ma coś innego niż wszyscy.