Dziennik Gazeta Prawana logo

Eris: Gdyby nie '89, nie prowadziłabym firmy

2 marca 2009, 15:20
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Eris: Gdyby nie '89, nie prowadziłabym firmy
Inne
Przedstawiamy kolejną odsłonę cyklu "20 lat wolności kobiet". Tym razem na pytania DZIENNIKA odpowiada dr Irena Eris, współwłaścicielka, założycielka oraz Dyrektor ds. Badań Rozwoju firmy "Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris".


Różnica dla mnie jako dla przedsiębiorcy była diametralna. Prywatni wytwórcy zaczęli być doceniani za to, że tworzą miejsca pracy, wspierają polską gospodarkę i płacą podatki. Jednym słowem, zapaliło się dla nich zielone światło. Wtedy też dopiero tak naprawdę uwierzyłam, że moja praca ma sens. Poczułam, iż możemy się dalej rozwijać. Przełomowym momentem było wprowadzenie ustawy Mieczysława Wilczka – ministra przemysłu w rządzie Mieczysława Rakowskiego. Ustawa ta umożliwiła każdemu podejmowanie i prowadzenie działalności gospodarczej na równych prawach, co m.in. spowodowało aktywizację drobnych przedsiębiorców, którzy utworzyli wiele nowych miejsc pracy, jak i dużą dynamiką gospodarczą. Mój przykład pokazywał innym kobietom, że można stworzyć coś na własną rękę. Dzięki zmianom ustrojowym i przemianom gospodarczym pojawiło się więcej miejsca na przedsiębiorczość. Aktywne i dążące do celu kobiety mogły śmiało rozpocząć realizację swoich marzeń.


Nie sądzę, że można mówić o zmianach na gorsze. Pojawiła się zupełnie odmienna sytuacja od dotychczasowej. Nie oznaczało to jednak, że była ona zła – należało się po prostu do niej dostosować. Czasy po 1989 roku nie należą z pewnością do najłatwiejszych, ale za to niosą ze sobą całą masę swobód i wolności działania. Niezadowolenie społeczne, towarzyszące realizacji planu Balcerowicza, wiązane jest w powszechnej opinii z pogorszeniem się warunków życia części społeczeństwa. Jednak 10 ustaw tzw. pakietu Balcerowicza, w tym na przykład ustawa o szczególnych warunkach zwalniania pracowników, ustawa o prawie dewizowym, prawie bankowym, czy ta o podatku od wzrostu wynagrodzeń były niezbędne – aby rozpoczęte w '89 roku przemiany ustrojowe mogły zakończyć się sukcesem. Ich wprowadzenie było koniecznym warunkiem przejścia do gospodarki rynkowej. Obecne czasy to niestety szybsze tempo życia. Dlatego też trzeba pamiętać, że praca, która stała się dominantą po '89 roku nie może nas bez reszty pochłaniać – bo ucierpieć na tym może tylko rodzina. Jest to szczególnie istotne w przypadku kobiet, które często prowadząc własną działalność muszą godzić ją z obowiązkami domowymi. One wiedzę, że odpowiedni balans między tymi dwoma obszarami życia jest niezbędny.


Kobiety od zarania dziejów postrzegane były jako te słabsze, bardziej wrażliwe, emocjonalnie reagujące na wiele spraw. Tradycyjnie ich rola ograniczała się do rodzenia dzieci i realizowania się na łonie rodziny. I choć nadal rządzenie i zarządzanie spoczywa przeważnie na męskich barkach i często traktowane jest jako domena męskiej części społeczeństwa, to sytuacja ta się zmienia. Obecnie kobiety są aktywne zawodowo i dobrze wykształcone. Aby biznes mógł się dzisiaj dobrze rozwijać, powinien być wzbogacony o rozmaite wartości i różnorodny potencjał. Coraz więcej kobiet równie dobrze, jak mężczyźni spełnia się na stanowiskach kierowniczych. Wystarczy spojrzeć, ile kobiet w Polsce prowadzi własne firmy i doskonale sobie radzi. Nie chodzi mi tu o rywalizację płci, ale o szanse równego rozwoju.


Tym terminem określa się niewidzialne przeszkody i ograniczenia, jakie mogą napotykać kobiety na swojej drodze zawodowej. Bardzo trudno precyzyjnie wskazać te bariery, bo są prawie niewidzialne, a jednocześnie jednak pojawiają się na drodze rozwoju zawodowego. Dzisiejsze kobiety doskonale potrafią połączyć role matki i menedżera – co świadczy przecież o doskonałych umiejętnościach w zarządzaniu. Są przebojowe, przewidujące, działają dynamicznie, szukają nowych rozwiązań. Dokształcają się i niejednokrotnie są lepszymi specjalistami od mężczyzn. W biznesie płeć jest nieważna. Liczy się determinacja, pasja i chęć realizowania własnych marzeń. Jeśli jest się silną i przebojową jednostką, szanującą drugiego człowieka, sukces okazuje się być na wyciągnięcie ręki.


Kobiety z natury są wrażliwsze, delikatniejsze i łatwiej jest je zranić. Jednak z moich obserwacji wynika, że w pracy zawodowej, wyróżniają je inne cechy. Potrafią doskonale radzić sobie ze stresem, prowadzić negocjacje, łagodzić przejściowe kryzysy. Właśnie ta delikatna, kobieca natura, daje im przewagę nad mężczyznami i pozwala na łagodniejsze metody rozwiązywania problemów. Ponadto, kobiety zdały sobie sprawę, że mogą być samowystarczalne i że potrafią pracować na własną rękę. Najtrudniejsze bywają zawsze początki. To co według mnie jest bardzo istotną cechą dominującą w działaniu kobiet, to szczególna intuicja. Bez niej prowadzenie biznesu jest niezwykle trudne.


Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Gdyby nie rok 1989, pewnie nie prowadziłabym nadal swojej firmy. Może pracowałabym na państwowej posadzie… na etacie bez perspektyw, bez możliwości kreacji i realizacji własnych marzeń, a może znalazłabym pracę, która by mnie w pełni satysfakcjonowała. Przed 89 rokiem już miałam wrażenie, że przekroczyłam niepisaną granicę – zatrudniałam wówczas około 16 osób – i niedługo przyjdzie ktoś i ukróci moją działalność. Oficjalnie nie było limitu zatrudnionych, ale działające wtedy firmy nie mogły być zbyt duże, nie należało się wychylać. Denerwowałam się, czy przyjdzie kontrola, szukając byle pretekstu do zamknięcia czy nie.


Tak, bo w tamtych czasach prowadzenie własnej firmy było bardzo trudne. Na przykład zdobycie odpowiedniej jakości surowców często graniczyło z cudem. Ze sprzedażą gotowych wyrobów przez prywatnych wytwórców też nie było łatwo, a przecież paradoksalnie sklepy często "świeciły pustkami”. Żyłam w nieustannym lęku o to, co udało mi się do tej pory stworzyć i o ludzi, którzy znaleźli u mnie zatrudnienie. Najgorsza była niepewność i brak stabilności. W tamtych czasach gospodarka w Polsce, podobnie jak w innych krajach dawnego bloku wschodniego, była nierynkowa i zdominowana przez sektor państwowy, a zwłaszcza przez wielką państwową własność. Państwo dotowało i regulowało zarówno sferę produkcji jak i konsumpcji. Czyniło to gospodarkę mało elastyczną i nieefektywną. Producenci nie kierowali się realnym popytem, tylko odgórnymi nakazami. Na szczęście w '89 roku nastąpiły zmiany. Wtedy nagle z rzemieślników - chałupników staliśmy się biznesmenami, którzy dają innym pracę, płacą podatki, zapełniają sklepowe półki, eksportują.


Rzeczywiście - mam możliwość robienia tego, co lubię. Mogę się rozwijać, zdobywać nowe doświadczenia i wcielać je w życie. Pomysłów jest bardzo dużo i chciałabym móc je wszystkie zrealizować.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj