Jak można przeczytać w wielu gazetach, rodzina Żmijewskiego wielokrotnie zastanawiała się, czy Artur nie przywdzieje sutanny. Potwierdziła to również jego żona Paulina, która przyznaje, że pewne cechy ojca Mateusza zauważa w swoim mężu. Co jednak, jak podkreśla, nie znaczy, że w domu jest uduchowionym wikarym.

Reklama

- Mój mąż jest po prostu świetnym aktorem i profesjonalnie podchodzi do roli. Jest katolikiem, ale to jeszcze nie znaczy, że jest księdzem! Zapewne niektóre cechy jego osobowości pomagają mu w stworzeniu sugestywnej kreacji - na przykład ciepło, poczucie humoru, gotowość do niesienia pomocy... Trudno mi jednak obiektywnie odnieść się do roli ojca Mateusza czy jakiejkolwiek innej. Artur podoba mi się we wszystkich wcieleniach, niezależnie, czy gra duchownego czy bandytę - mówi nam Paulina Żmijewska.

Żona aktora dziwi się utożsamianiu jej męża z wykonywaną przez niego rolą. - Nie chcę jeszcze bardziej uwiarygadniać wizerunku męża jako osoby z powołaniem, bo obraz ten jest po prostu nieprawdziwy!

Pytana, skąd się więc bierze uwielbienie płci pięknej do jej męża, który przecież wcale nie przypomina fatalnego amanta, Paulina Żmijewska odpowiada: - To już nie do mnie pytanie...

A Wy znacie na nie odpowiedź?