Dziennik Gazeta Prawana logo

Gwałcił ją mąż i 50 innych mężczyzn. Wstrząsające zeznania

23 października 2024, 15:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gisèle Pelicot złożyła zeznania w sądzie
Gisèle Pelicot złożyła zeznania w sądzie/Shutterstock
Gisèle Pelicot w środę złożyła zeznania w sądzie. 72-letnia Francuzka zeznała przeciwko swojemu byłemu mężowi, który przyznał się do odurzania jej, gwałcenia i organizowania na niej gwałtów. - Jestem zniszczoną kobietą - wyznała Pelicot. Na jej prośbę proces odbywa się przy otwartych drzwiach.

Dramatyczne zeznania Gisèle Pelicot 

Gisèle Pelicot zeznawała w środę, 23 października, w sądzie w Awinionie. Proces rozpoczął się we wrześniu bieżącego roku. Sprawa latami gwałconej Francuzki wstrząsnęła nie tylko Francją, ale całym światem. Były mąż kobiety, 71-letni Dominique Pelicot, przyznał się, że latami odurzał swoją żonę, by ją gwałcić i organizować na niej gwałty, a także je nagrywać. Oprócz niego na ławie oskarżonych usiadło 50 innych mężczyzn w wieku od 26 do 74 lat.

Para była małżeństwem przez 50 lat. - Żyliśmy razem przez 50 lat, byłam szczęśliwą, spełnioną kobietą - przyznała w sądzie Pelicot. 72-latka podczas zeznań nie kryła emocji. - Byłeś troskliwym, uważnym mężem i nigdy w ciebie nie wątpiłam. Dzieliliśmy śmiech i łzy. Jak idealny dla mnie mężczyzna mógł do czegoś takiego doprowadzić? Jak mogłeś zdradzić mnie do tego stopnia? Jak mogłeś wpuścić tych obcych ludzi do mojej sypialni? - pytała. - Jestem kompletnie zniszczoną kobietą i nie wiem, jak się po tym pozbieram - nie ukrywała Pelicot.

Gwałcona przez męża i 50 innych mężczyzn

Gisèle Pelicot zeznała w sądzie, że do odurzania jej musiało dochodzić przez podawanie jej posiłków i napojów. Były mąż kobiety często zachęcał ją do spożywania przygotowywanych przez siebie dań, co postrzegała jako troskę. - Pamiętam, gdy jednego wieczoru odebrał mnie z dworca po tym, jak spędziłam 10 dni z wnukami. Obiad był już ugotowany. Przynosił mi do łóżka lody w moim ulubionym malinowym smaku. Myślałam: jakie mam szczęście - powiedziała.

72-latka wyznała, że były sygnały, które wzbudziły jej podejrzenia, jednak nigdy nie przywiązywała do nich wagi. Rano budziła się zmęczona, co zrzucała na nadmiar ruchu. Zmagała się również z dolegliwościami intymnymi. - Miałam problemy ginekologiczne. Czasem budziłam się z uczuciem, jakby odeszły mi wody. Były znaki, ale nie wiedziałam, jak je odczytywać - przyznała.

Proces przy drzwiach otwartych

Gisèle Pelicot nalegała, by proces odbywał się przy drzwiach otwartych. Francuzka chce, by jej dramatyczna historia pomogła zwrócić uwagę na problem przestępstw seksualnych, do których dochodzi po podaniu ofierze środków odurzających. Pelicot chce również, by jej postawa była wsparciem dla innych kobiet, które doświadczyły gwałtu. - Chcę, by powiedziały, że Pelicot dała radę, to one też dadzą radę. Gdy zostajesz zgwałcona, pojawia się wstyd, ale to nie my powinnyśmy się wstydzić, tylko oni - powiedziała. Zaznaczyła również, że sprawca przestępstwa seksualnego nie zawsze jest dla ofiary osobą nieznajomą. - Gwałciciel nie jest tylko kimś spotkanym na ciemnym parkingu nocą. Może być też w rodzinie, wśród przyjaciół - podkreśliła.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj