Wielu właścicieli ogrodów wciąż wierzy, że biały pień ma odstraszać szkodniki. To mit, który warto włożyć między bajki. Jak podaje deccoria.pl, głównym zadaniem bielenia jest termoregulacja. W słoneczne, zimowe dni ciemna kora błyskawicznie chłonie ciepło, a temperatura pnia gwałtownie rośnie. To oszukuje roślinę – jej tkanki "myślą", że przyszła wiosna i budzą się do życia.

Tragedia następuje nocą, gdy chwyta mróz. Rozbudzone komórki zamarzają, a soki gwałtownie zwiększają swoją objętość. Efektem są rany zgorzelinowe, czyli głębokie, pionowe pęknięcia kory. Są one jak otwarte rany, przez które wnikają bakterie i grzyby. Biała farba działa jak tarcza: odbija promienie słońca, dzięki czemu pień pozostaje chłodny i "śpi" bezpiecznie aż do prawdziwej wiosny.

Kalendarz prac. Nie czekaj na kwiecień

Największym błędem, jaki możesz popełnić, jest bielenie drzew dopiero w marcu lub kwietniu. Wtedy zabieg ten ma już jedynie walor estetyczny. Prawdziwa ochrona jest potrzebna teraz – od grudnia do połowy marca.

Reklama

Bielenie wykonaj w drugiej połowie grudnia. Jak podaje deccoria.pl, musisz regularnie sprawdzać stan pni po każdej większej odwilży lub ulewnym deszczu. Jeśli widzisz, że kora prześwituje, natychmiast nałóż kolejną warstwę. Zazwyczaj zabieg powtarza się 2 lub 3 razy w sezonie. Idealne warunki do pracy to suchy, bezwietrzny dzień z temperaturą powyżej 5°C. Dzięki temu wapno dobrze "zwiąże" się z pniem i nie spłynie przy pierwszej mżawce.

Reklama

Domowy przepis. Co dodać do wapna?

Czyste wapno z wodą rzadko wytrzymuje starcie z deszczem. Jak podaje deccoria.pl, warto zastosować stary trik doświadczonych sadowników, aby poprawić przyczepność mieszanki. Przygotuj składniki na domowe mleko wapienne: 1 kg wapna palonego (kupisz je w każdym markecie budowlanym), 5 litrów wody, sekretny dodatek to duża garść mąki ziemniaczanej (przygotowanej jako krochmal) lub glina.

Wlej wodę do wiadra i stopniowo dodawaj wapno, cały czas energicznie mieszając. Na koniec dodaj krochmal lub glinę. To właśnie te substancje zadziałają jak klej. Dzięki nim Twoja biała osłona przetrwa nawet silne opady śniegu i marznącą mżawkę.

Technika malowania. Południe jest najważniejsze

Bielenie to nie tylko machanie pędzlem – to precyzyjna operacja. Jak podaje deccoria.pl, najwięcej uwagi musisz poświęcić południowej stronie pnia. To właśnie z tego kierunku słońce operuje najmocniej, powodując najbardziej niebezpieczne skoki temperatury.

Zanim zaczniesz malować, oczyść pień twardą szczotką z mchu i ze starej, odstającej kory. Wybierz szeroki pędzel z miękkim włosiem, który dotrze we wszystkie zakamarki. Standardowo bieli się pnie do wysokości około 1 metra, ale w przypadku młodych drzewek warto pomalować je wyżej. To dodatkowo zniechęci sarny i zające do podgryzania młodych pędów. Pamiętaj o okularach i rękawicach – wapno jest żrące i może podrażnić Twoją skórę lub oczy.

Które drzewa malować najpierw?

Nie wszystkie drzewa w Twoim ogrodzie boją się mrozu tak samo. Jak podaje deccoria.pl, istnieją gatunki, dla których brak bielenia to niemal wyrok śmierci. Najwyższy stopień zagrożenia dotyczy czereśni. Ich kora jest wyjątkowo delikatna i pęka przy najmniejszej okazji, dlatego wymagają one najgrubszej warstwy ochronnej. Równie wrażliwe są brzoskwinie i morele. Te rośliny bardzo szybko reagują na lutowe słońce i budzą się do życia przedwcześnie, co czyni je głównym celem nocnych przymrozków.

Średnią odporność wykazują śliwy. W ich przypadku warto bielić przede wszystkim młode okazy, które nie mają jeszcze wykształconej grubej warstwy korka. Najlepiej z zimą radzą sobie starsze jabłonie i grusze. Ich naturalna, gruba kora stanowi dobrą izolację, ale uwaga – młode drzewka tych gatunków nadal wymagają solidnej, białej osłony, aby bezpiecznie dotrwać do lata.