Masło to tłuszcz do smarowania pieczywa, który robi się z tłustego mleka albo śmietany. To wie każdy. I niestety, wielu z nas jest przekonanych, że jeśli na sklepowej półce sięga po przysmak do kanapek, który zapakowany jest w pergamin, a w nazwie ma "osełka" albo "dobre", "pyszne", "śmietankowe", "extra" - to jest to właśnie taki, najlepszej jakości produkt.

Federacja Konsumentów ostrzega jednak: wiele z tych produktów wcale nie jest z masła. Niektóre nawet w ogóle go nie zawierają. Pod tymi sprytnymi nazwami producenci często bowiem kryją zwykłą, inaczej smakującą i pachnącą margarynę. Nawet opakowanie z najprawdziwszego pergaminu nie gwarantuje, że to tradycyjne masło.

Wykazały to testy wykonane przez Polskie Towarzystwo Ekonomiki Gospodarstwa Domowego, współpracujące z Federacją Konsumentów. Wyszło w nich, że to, co na pierwszy rzut oka do złudzenia przypomina pachnące mlekiem masło, wcale nim nie jest.

Spośród kilkunastu badanych produktów "Dobre Małopolskie" i "Osełkę Śmietankową" uznano za tłuszcze najbardziej smakiem i zapachem zbliżone do margaryny, choć nazwa temu przeczy. W dodatku miały niewiele wartościowych substancji żywieniowych.

Najlepsze z badanych okazało się "Mixełko łaciate". Choć po nazwie od razu wiadomo, że to mieszanka, miała najwięcej ze sprawdzonych przez ekspertów "pysznych", "extra" czy "osełek" tłuszczów mlecznych. Co do smaku, zapachu i rozsmarowywania na chlebie, badający ten tłuszcz też nie mieli zastrzeżeń. Tuż za nim ustawiono, pod względem jakości, "Pasłęcki Mix Extra", "Osełkę Lidzbarską", "Osełkę Warmińską", "Pyszne Śmietankowe", "Extra Mazurskie" i "Primo Ostrołęckie".

"Kiedy konsumenci, których także zaprosiliśmy do badania, dowiedzieli się, co kupują i jedzą, byli w szoku. Czuli się oszukani przez producentów. I mieli rację, bo nazwa kupowanych tłuszczów często wprowadza nas w błąd. Wiele podszywa się pod masła, ale w składzie tłuszczów mlecznych nie ma" - tłumaczy dziennikowi.pl Longina Lewandowska-Borówka, rzecznik prasowy Federacji Konsumentów.