W najnowszym czerwcowym numerze "Twojego Stylu" możemy przeczytać rozmowę ze znaną psycholog i terapeutką Ewą Woydyłło. Tematem rozmowy jest narzekanie, uciążliwe zarówno dla otoczenia, jak i dla osoby, która cały czas zamiast cieszyć się życiem, widzi wszystko w czarnych barwach.

ZWIĄZEK Z MARUDĄ

Małżeństwo z narzekaczem to trudna kwestia. Pomyślcie, jak silna musi być druga strona związku, żeby zrównoważyć negatywizm płynący od takiego małżonka. W końcu jednak czara się przelewa i w związku zaczyna mieszkać złość i zniecierpliwienie. Ewa Woydyłło radzi próbować wpłynąć na taką osobę i zmienić jej nastawienie do życia. Najlepszym sposobem jest podobno ignorowanie narzekania partnera i robienie czegoś, pomimo niechęci tej osoby. "Gdy on mówi: ‘Jest brzydka pogoda, wyjazd nad jezioro nie ma sensu’, my niezrażone odpowiadamy: ‘Coś ty, pojedźmy. Może nie będziemy się opalać, ale za to pożyczymy żaglówkę, bo jest idealny wiatr’" – radzi pani psycholog.

Innym wyjściem jest emocjonalne uniezależnienie się od narzekającej osoby. My robimy swoje, czyli jedziemy nad jezioro, a on niech siedzi w domu i narzeka do lustra. Na pewno nie jest to łatwa droga, ale wymaga konsekwencji, która w końcu może nam się opłacić.

SKĄD TE GRYMASY?

Narzekanie wynosi się z domu, podobnie jak dobre maniery. Jeśli dziadkowie i rodzice mieli czarne myśli, my też prawdopodobnie zostaliśmy nimi zarażeni. Tym bardziej warto dać sobie na wstrzymanie, żeby nie przekazać takiego wątpliwego spadku swoim dzieciom. Woydyłło radzi nam przełamać rodzinne schematy i pamiętać o tym, że jesteśmy dorosłymi ludźmi, którzy sami są odpowiedzialni za swoje działania i zachowanie.

JAK CZARNE MYŚLENIE WPŁYWA NA CZŁOWIEKA?

Nie tylko przebywanie z negatywnie nastawionym do życia człowiekiem jest trudne. Gorzej, gdy samemu jest się tą osobą – a od siebie uciec się przecież nie da. Wymyślanie życiu najgorszych scenariuszy bardzo hamuje nas w rozwoju i realizowaniu kolejnych planów. Ktoś taki rzadziej podejmuje wyzwania i łatwiej rezygnuje z życiowych szans tłumacząc to sobie zdrowym rozsądkiem. "Człowiek jest bierny, bo jeśli postępuje według filozofii: ‘Na pewno się nie uda’, to nawet nie próbuje. Nie wyjedzie, nie zmieni pracy, nie będzie walczył o poprawę bytu" – mówi Ewa Woydyłło. Niestety, wtedy cała inicjatywa spada na najbliższą dla tego kogoś osobę.

JEŚLI NARZEKANIE DEMOLUJE ŻYCIE

Przypuśćmy, że mamy partnera, który myśli o sobie jak najgorzej. Nie podoba się sobie, uważa, że jest beznadziejny i nie osiąga sukcesów w życiu. Wtedy na nas spływa cała odpowiedzialność, żeby wytłumaczyć mu, że gdyby był taki jak mówi, nigdy nie żyłybyśmy z nim. Nasze oczy muszą więc być lustrem dla kogoś, kto nie ma wystarczającej pewności siebie by funkcjonować w oparciu o własny samosąd.

PRZY MARUDZIE MOŻNA POCZUĆ SIĘ LEPIEJ

Ewa Woydyłło zapytana, czy wierzy w teorię, że celowo wybieramy takiego partnera aby móc się przy nim poczuć pewniej i silniej, odparła, że nie jest jej zwolenniczką. Nawet jeśli podświadomie poszukujemy kogoś, kto narzeka, bo tak było w naszym domu rodzinnym, nie jest to powód do analizy. Należy skupić się na wspólnej terapii i tym, jak radzić sobie z zachowaniami partnera, a nie szukać dziury w całym, czemu się go wybrało.

CZY MARUDA MOŻE SIĘ ZMIENIĆ?

Jeśli tylko tego chce, nie ma problemu. Pierwszym krokiem jest zauważenie, że wpływa się negatywnie na swoje otoczenie oraz szkodzi się samemu sobie. Potem idzie chęć zmiany. I ciężka praca. Zaprzestanie marudzenia to zmiana całego podejścia do życia i sposobu myślenia, więc wymaga czasu i cierpliwości od obojga partnerów.

I oczywiście, pozytywnego nastawienia!