Polacy nie chcą dzieci, boją się kosztów
Oto mamy spektakularną klapę polityki prorodzinnej. Liczba urodzeń znowu spadła.
- Rośnie liczba zagnionych dzieci
- Tym dzieciom grozi astma
- Zmiany w ustawie o świadczeniach rodzinnych. Kto zyska, kto straci?
- Sześciolatki pójdą później do szkół. Sejm przegłosował
- Polityka prorodzinna? Fikcja i lista pobożnych życzeń
- Przedszkole droższe niż Harvard? Oto nowojorska rzeczywistość
- Miejsc w przedszkolach znów nie będzie. Przez sześciolatków
- Wśród rodziców wrze. Utrzymanie dziecka coraz droższe
- Uchwalono pierwszy program opieki nad dziećmi do trzech lat
- Klapa sztandarowego pomysłu Tuska
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
I to mimo nowej ustawy żłobkowej oraz wprowadzenia becikowego. W zeszłym roku urodziło się aż o 22 tys. dzieci mniej niż w 2010 r. Zdaniem ekspertów wpływ na to ma kryzys gospodarczy.
Jak wynika z ostatnich danych Głównego Urzędu Statystycznego, w zeszłym roku przyszło na świat 391 tys. dzieci – dla porównania rok wcześniej – 413 tys. I choć odnotowano dodatni przyrost naturalny – więcej było urodzeń niż zgonów, to i tak jest on mniejszy niż rok wcześniej.
– Dla rodziców urodzenie dziecka to poważna decyzja także w kontekście finansowym. Przy braku widoków na pewną pracę i słabych zarobkach młodzi ludzie niechętnie decydują się na powiększenie rodziny. Poziom niepokoju społecznego jest na tyle duży, że widać to w statystykach urodzeń – mówi Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. Z raportów centrum wynika, że wydatki na dzieci w ostatnich latach drastycznie wzrosły. W 2008 roku eksperci wyliczyli, że na utrzymanie dziecka do 20. roku życia rodzice wydają średnio ogółem 160 tys. zł. To koszty szkoły, wyżywienia, ubrania. Tymczasem w zeszłym roku kwota ta wyniosła już o 30 tys. więcej, czyli 190 tys. zł.
Rosną nie tylko koszty żywności i ubrań, bardzo wzrosły także koszty edukacji. Jak wynika z badań CBOS – blisko połowa Polaków na wrześniową wyprawkę szkolną wydała od 500 do 1000 zł. Kilkanaście procent rodziców wyłożyło nawet 1500 zł. Średnio koszt ten wynosił 662 zł. Przy każdym kolejnym dziecku wydatek ten rośnie o ponad 500 złotych.
Do urodzenia dzieci zniechęcają także trudności łączenia pracy z macierzyństwem. Brakuje żłobków oraz miejsc w przedszkolach, w efekcie w domu z dzieckiem najczęściej zostaje matka, co oznacza, że rodzina musi utrzymać się z jednej pensji. Rozwiązaniem jest zatrudnienie opiekunki. To jednak oznacza wydatek od 1 tys. do 2, 5 tys. zł w dużych miastach.
Koniunktura gospodarcza ma wpływ na liczbę rodzących się dzieci. Lekki wzrost wskaźnika urodzeń był widoczny w 2009 r. Wtedy przyszło na świat najwięcej dzieci w ciągu ostatnich 10 lat – 417 tys. Zdaniem ekspertów to efekt polepszenia się warunków na rynku pracy w latach 2007 i 2008. Polacy, którzy mogli dyktować wysokość pensji i sami decydować o miejscu pracy, także chętniej decydowali się na powiększenie rodziny. Obecnie skutki złej sytuacji już widać w spadającej liczbie urodzeń i nic nie wskazuje na to, by mogła ona szybko się poprawić. We wrześniu wzrosły ceny za przedszkola i pomimo wprowadzenia tzw. ustawy żłobkowej rodzice nadal mają utrudniony powrót do pracy. Żłobków nie przybywa, nianie pracują nadal nielegalnie, a instytucja tzw. dziennej mamy, czyli rodzica, który opiekuje się w swoim domu także innymi dziećmi (bardzo popularna na Zachodzie) nie wypaliła. – Negatywnie na naszej demografii odbije się wzrost VAT na ubranka niemowlęce i obuwie dziecięce – mówi Sadowski. Wzrósł z 8 do 23 proc. od stycznia.
W zwiększaniu dzietności nie pomaga również luźne podejście Polaków do małżeństwa. Coraz mniej chętnie bierzemy śluby. Liczba zawieranych małżeństw spadła w ubiegłym roku o niemal tyle samo, co nowo narodzonych dzieci – o 21 tysięcy. A jak podkreślają autorzy raportu GUS, spadek będzie miał wpływ na zmniejszanie się liczby urodzeń także w kolejnych latach. W związkach małżeńskich rodzi się 80 proc. dzieci.
Zdaniem demografów skutki starzenia się społeczeństwa są fatalne. – Przy braku zastępowalności pokoleń rośnie liczba starszych osób, maleje tych zatrudnionych. Nie będzie miał kto pracować na emerytury. Tam, gdzie jest mniej pracujących, zmniejsza się potencjał rozwojowy gospodarki – mówi dr Anna Kurowska z Instytutu Polityki Społecznej. Aby doszło do zastępowalności pokoleń, wskaźnik dzietności powinien wynosić ponad 2, obecnie w Polsce jest to 1,4.


























































~ula2012-02-08 18:40
ano promują pary tej samej płci to dzieci nie będzie a dla młodych małżeństw ZERO POMOCY TO MAJĄ...
~Tere2012-01-30 21:42
Opowiadanie o planowaniu poczecia dziecka rozśmiesza mnie, piętnastolatka lub dwudziestokilkulatka planująca dziecko? Toż to jest czas na używanie swiata i rozpustę i dodatkowo na nauke i studia. Prawie wszystkie dzieci pochodzą z tzw. wpadki, w nielicznych wypadkach rodza się dzieci planowane tylko wieloletnim bezdzietnym starszym małżeństwom. Gdyby nie te wpadki to prawie młodych Polaków by nie było, tylko ludzie po czterdziestce i emeryci. Dziecko kosztuje, zajmuje czas i konsumuje pieniądze, a wszystko inne jest takie nęcące: zabawy, hulanki, popijawy, podróże, zwiedzanie swiata, częste zmiany partnerów seksualnych, więc po co się męczyć i brać jakieś śluby i rodzić dzieci. Przecież poród boli i figurę sie traci, brzuch się rozciagnie i będzie wisiał jak worek, a i piersi będą zwisać do kolan i na balangę nie bedzie już czasu, nie wspomnę o pieniadzach na podróże i trudniej będzie zmienić partnera bo który zechce kobietę z dzieckiem i z obwisłym brzuchem i z długimi dyndajacymi piersiami. Może trzeba bedzie płacic jakieś alimenty? Po sadach sie włóczyć i dochodzić swoich racji.
~Tofik2012-01-30 13:42
Niech sobie POżyczą od Palikociarni Biedronia i zrobią z niego ministra d/s wzrostu demograficznego, jako wice dać mu Grodzką i aborcjonistkę Nowicką. Nad finansami czuwał będzie jak zwykle jeden Łysy zamiatacz dywanowy.
~pkp2012-01-30 13:34
cukce rzadu
~Zgredek2012-01-30 11:32
No i słusznie, człowiek to nie zwierzę. Ono rozmnaża się kiedy jest cykl i tylko w tym celu kopuluje. Człowiek może czerpać radość z sexu bez rozmnażania. Co bardzo kościelnym przeszkadza. Jest kryzys, sytuacja w kraju i na świecie się pogarsza i młodzi dobrze myślą. Nie sztuka zostawić dziecko w oknie życia aby kościelni, urzędnicy od adopcji i inni cwaniacy na ubóstwie młodych rodziców i nieszczęściu dziecka zarobili. Nie wincie za ro rządu aktualnego, to kościół z solidarnością, przy zgodzie Rosji i USA, zniszczyli układ gospodarczy jaki był. Jest wielu ludzi którym ubóstwo Komuny przeszkadzało. Oni chcą bogactwa dla siebie, a dla reszty nędzę. I taką Polskę teraz mamy. Pozdoriwnia
~Belina2012-01-30 11:18
TAKA PRAWDA,
anonimie @<taka prawda>, że Wy ultra-lewackie ścierwa z naszej Ojczyzny <Najjaśniejszej Polski, która była przedmurzem chrześcijaństwa nie zrobicie folwarku nieprawego i zboczonego jak wasz nieudaczny moralnie i narodowo tzw "Ruch Pali-kota', nie społeczny, a antymoralny i jakiś taki nie o polskiej duszy, bo nieprawej i zboczonej, jak by żywcem z rewolty czerwonej /sowiety, Meksyk, Hiszpania i stamtąd gdzie mordują obecnie katoli, czarnych, a kościoły palą itd.
Wam z nieprawego ruchu pali-kotka nie chodzi o współistnienie, a o ruinę Polski narodowej i wiernej Bogu, co honor i godność ma, której WAM zbywa, bo jak dzicz zaporoska chcecie tylko krzyże wyeliminować z życia, nawet te na cmentarzach i na szczytach polskich gór, jak niedawno na Rysach, a też zamierzacie i z Giewontu krzyż wielgachny zrzucić, bo konserwator stwierdzi, że bez POzwolenia górale go postawili, jedynie pod presją proboszcza, co przecież ponoć się nie liczy, jak to było z krzyżem i pomnikiem ofiar katastrofy/zamachu smoleńskiego pod pałacem!
NIEDOCZEKANIE wasze, bo będzie jak niegdyś w Nowej Hucie, co miała być ateistyczna, nowoczesna, a ma Kościół Wielki, bo robotnicy bunt zrobili i czerwonych walczących komuchów pognębili. Tak i z Wami neoPOganie, co wierzycie jeno w mamonę i w to co macie między nogami amoralni i zboczki różnorakie!
~observ2012-01-30 10:40
A czy ten rząd miał jakiś sukces ? Chyba jedynie w dziedzinie tak bliskiej Goebbelsowi.
~Zuzanna2012-01-30 10:33
To nie porażka rządu to mądrość Polaków.
Jak jeszcze za komuny pracowałam w Cechosłowacji to priorytetem dla rodziny czeskiej było wybudowanie domu lub zdobycie mieszkania, samochodu, popłatnej pracy.
A dopiero produkcja dzieci gdy tym czasem w komunistyczno katolickiej Polsce młodzi zaczynali start od produkcji dzieci bo tak jm nakazywała PZPR i KrK
~kontakton2012-01-30 10:27
Komuchy to wrogowie rodziny...a rząd PO i D.Tuska nie ma żadnej polityki rodzinej...tylko wciska wszystkim ciemnotę..>>>>
~fajne2012-01-30 10:09
Klikam na zdjęcie rządowej ferajny , a wyskakują bobaski . Taki POziom !
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!