Mówi się, że szczęścia nie można kupić. Za to naukowcy nie ustają w wysiłkach wynalezienia formuły dobrego nastroju. Jeden z badaczy podkreśla, że ważniejsza niż "pogoń za szczęściem" jest "szczęście wynikające z pogoni".

Reklama

Shimon Edelman, ekspert z dziedziny nauk kongitywistycznych i profesor psychologii z Uniwersytetu Cornell postanowił wytłumaczyć laikom, co neuronauka wie dzisiaj o "pogoni za szczęściem".

W swojej książce "The Happiness of Pursuit: What Neuroscience Can Teach Us About the Good Life" Edelman opisuje jak podstawowe funkcje obliczeniowe mózgu, czyli zdolność przetwarzania i analizy statystycznej danych oraz wyciągania wniosków na podstawie oceny faktów w życiu codziennym, wpływają na nasze samopoczucie.

Planuj przyszłość

Nasza zdolność do gromadzenia wspomnień i do przewidywania rozwoju wydarzeń pozwala nam na planowanie przyszłości z użyciem +osobistej maszyny czasu+, która przeskakuje pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością - mówi badacz. W jego rozumieniu ten proces motywacyjno-percepcyjno-myślowy, za którym podąża aktywność motoryczna pozwala nie tylko na przetrwanie, ale także na odczuwanie szczęścia.

Myślę, że punktem startowym jest zrozumienie, że +ja+ jest siecią powiązań przyczynowo skutkowych zachodzących w mózgu, która z kolei jest częścią większej, zewnętrznej sieci. Wydaje mi się, że każdy jest w stanie przełożyć tę myśl na swój własny sposób zachowywania się. Choć może to zabrzmieć banalnie, musimy być zestrojeni z resztą świata, tzn. z ludźmi otaczającymi nas oraz z wszechświatem.

Dążenie do celu? Nie tędy droga!

Zaczynając od bayes'owskiej teorii prawdopodobieństwa, a kończąc na szekspirowskim klasyku "Romeo i Julia", Edelman powołuje się na cały szereg odniesień i alegorii, aby wytłumaczyć, dlaczego osoba stale kształtowana przez nowe doświadczenia i żyjąca w zmieniającym się otoczeniu jest szczęśliwsza niż człowiek, który dąży do z góry ustalonego celu.

Rozpocząłem pisanie tej książki, ponieważ chciałem dowiedzieć się, dlaczego czułem się jakbym nie mógł znaleźć swojego miejsca w sytuacjach, w których powinienem być szczęśliwy. Na przykład siedząc na szczycie góry, podziwiając przepiękny krajobraz- przyznał naukowiec.

Reklama

Zaangażuj się i szukaj wyzwań

W książce nie przedstawia on konkretnych rad, jak być szczęśliwym, jednak opisuję narzędzia, które mogą pomóc w zrozumieniu swojego umysłu. Edelman pisze, że ważna jest przyjemność płynąca z bycia zaangażowanym w jakąś ambitną, ale nie frustrującą czynność. Coś, co będzie testem dla naszych zdolności.

Myślę, że posiadamy dążenie, które popycha nas do przekraczania granic. A gdy osiągniemy sukces otrzymujemy nagrodę w postaci dobrego samopoczucia i ekscytacji - stwierdza autor.

Autor omawia także stosunek Amerykanów do szczęścia - w końcu to w konstytucji tego kraju zapisano oficjalnie "prawo do szczęścia".

Jesteśmy uczeni, że szczęście to nasze niezbywalne prawo, ale nikt nam nie mówi, co z nim zrobić jak już go osiągniemy. Myślę, że jesteśmy wyjątkowi w tym względzie - szczęście jest wpisane w nasze prawodawstwo.

Jednak z cytowanych przez Edelmana badań wynika, że społeczeństwo amerykańskie jest daleko poza światową czołówką w rankingu zadowolenia z życia. Autor teoretyzuje, że powodem tego zjawiska może być fakt, iż wydawanie pieniędzy na dobra materialne nie jest tak efektywnym sposobem poprawy nastroju, jak gromadzenie doznań. Do własnych doświadczeń i wynikających z nich doznań można wielokrotnie wrócić, a przyjemność z rzeczy szybko się kończy.

(salon.com)