Simon Simpkins z Pontrefact w Wielkiej Brytanii to stateczny ojciec dwójki dzieci. Mężczyzna kupił swoim pociechom słodycze. To, co zobaczył na ich opakowaniach, nim wstrząsnęło. „Cytryna i limetka zamarły w pozycji, która wygląda jak stosunek cielesny. Limetka, która, jak podejrzewam, jest mężczyzną w tym duecie, ma wyraźnie lubieżny wyraz twarzy” – grzmi oburzony rodzic.

Takie sprośności nie mogły pozostać bez odpowiedzi. „Zażądałem spotkania z kierownikiem sklepu. Podczas gorącej wymiany zdań moja żona poczuła się tak zatroskana, że musiała usiąść na parkingu” – wspomina Simpkins.

Przedstawiciele firmy Haribo, produkującej słodycze będące bohaterami zamieszania, mówią, że „zabawne” opakowania zostały wprowadzone w Niemczech w 2002 roku. Nie widzą nic zdrożnego w opakowaniach. „Jowialny pan MAOAM jest bardzo popularny wśród fanów, zarówno młodszych, jak i tych starszych” – broni słodyczy rzecznik firmy.

Ta historia to przestroga i przypomnienie. Warto, by rodzice byli czujni i uważnie przyglądali się temu, co oglądają, czytają, czego słuchają i co jedzą ich pociechy. Tym niemniej warto zachować też trochę dystansu i zdrowego rozsądku. Jak pokazuje historia „pornograficznych” słodyczy czy niedawny incydent z podejrzeniami byłej Rzecznik Praw Dziecka względem czerwonej torebki Teletubisia, czasem tego dystansu brak. A niezdrowy i lekko paranoiczny stosunek dorosłych do spraw seksu na pewno nie nauczy dzieci niczego dobrego...

__________________________________

NIE PRZEGAP:

>>> Nagie akty ciężarnych robią furorę
>>> Wiemy, co dolega panom
>>> Odrzuć przesądy i zrób to dla przyjemności