Niezależnie od scenariusza, rozstanie niemal zawsze wywraca emocjonalny porządek do góry nogami. Pojawiają się pytania: co poszło nie tak? dlaczego mnie to spotkało? czy mogłem zrobić coś inaczej? A obok nich - silne emocje: żal, złość, poczucie odrzucenia, lęk przed przyszłością. Jak więc przejść przez ten proces w sposób, który nie zniszczy nas od środka?

Rozstanie to strata dlatego pozwól sobie na żałobę

Choć rzadko się o tym mówi wprost, rozstanie jest formą straty. Tracimy nie tylko drugą osobę, ale też wspólne plany, wyobrażenia o przyszłości, poczucie bezpieczeństwa i tożsamość budowaną w relacji. Nic dziwnego, że organizm reaguje podobnie jak w żałobie. W tym okresie wiele osób popada w zachowania autodestrukcyjne: izoluje się od innych, zaniedbuje pracę, je za mało lub za dużo, sięga po alkohol, by uśmierzyć ból. To zrozumiałe reakcje, ale nie prowadzą do uzdrowienia. Zdrowe przeżywanie żałoby po rozstaniu polega na czymś innym: na daniu sobie prawa do smutku, bez karania się za niego.

Reklama

Jak przeżyć udane rozstanie: najpierw zadbaj o siebie

Reklama

Jednym z najważniejszych kroków po rozstaniu jest świadoma troska o siebie. To nie jest luksus ani egoizm - to konieczność. Jeśli czujesz potrzebę pobycia samemu, pozwól sobie na to. Płacz, zapisuj myśli, nazwij emocje. Ale uważaj, by samotność nie zamieniła się w długotrwałą izolację. Kontakt z innymi ludźmi ma w tym czasie ogromne znaczenie. Staraj się utrzymywać codzienną rutynę: chodzić do pracy, ruszać się, kontynuować swoje zainteresowania. Nawet jeśli chwilowo nie sprawiają przyjemności. Rozmowy z bliskimi, którzy potrafią słuchać bez oceniania i dawania „dobrych rad”, pomagają uporządkować chaos myśli i uczuć. Jeśli czujesz, że sam nie dajesz sobie rady, skorzystanie z pomocy specjalisty może być aktem siły, a nie słabości. Wsparcie wzmacnia odporność psychiczną i pomaga podejmować rozsądniejsze decyzje w czasie emocjonalnego kryzysu.

Ból po rozstaniu

Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, jak „pozbyć się” bólu po rozstaniu. Niestety, nie ma na to szybkiej recepty. Ból emocjonalny potrafi być intensywny do tego stopnia, że odczuwany jest fizycznie - jako ucisk w klatce piersiowej, pustka, odrętwienie. Niezależnie od tego, czy to my zostaliśmy porzuceni, czy sami podjęliśmy decyzję o odejściu, strata boli. Często pojawia się przekonanie, że ulgę przyniesie pełne zrozumienie tego, co się stało. Chcemy rozmowy, wyjaśnień, przeprosin, przyznania się do winy. Czasem pragniemy skonfrontować drugą osobę, czasem - odzyskać nadzieję. W tle tych potrzeb kryje się jedno: pragnienie ukojenia bólu.

Czy wspólna decyzja o zakończeniu relacji jest mniej bolesna

Idealny scenariusz zakłada, że obie strony są gotowe na szczerą rozmowę. Na wymianę uczuć, wysłuchanie się nawzajem i rozstanie z poczuciem jasności. Takie zakończenie bywa bardzo uzdrawiające - pozwala domknąć otwarte wątki i symbolicznie zakończyć pewien etap życia. Problem polega na tym, że nie zawsze jest to możliwe. Prośba o rozmowę wymaga odwagi i naraża na kolejne zranienie. Jeśli druga osoba unika kontaktu, bagatelizuje emocje lub reaguje w sposób, który pogłębia ból, warto się wycofać. Próba „wymuszenia” zamknięcia często przynosi więcej szkody niż pożytku.

Koniec to nowy początek

Najważniejsze zamknięcie to nie to, które dostaniemy od kogoś innego, ale to, które znajdziemy w sobie. Rozstanie może być końcem ważnej relacji, ale nie musi być końcem zdolności do miłości, bliskości i satysfakcji z życia. Z czasem pojawia się przestrzeń na coś nowego - na relację, w której obie strony naprawdę chcą być obecne. Bo po rozstaniu nie potrzebujemy osoby, która odchodzi. Potrzebujemy tej, która przychodzi - także wtedy, gdy tą osobą jesteśmy my sami.