Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy kobiety zatęsknią za KDT?

21 lipca 2009, 15:31
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Czy kobiety zatęsknią za KDT?
Inne
W połowie lat 90. modne warszawianki ubierały się pod Patykiem, czyli w budach ustawionych pod Pałacem Kultury i Nauki. Można tam było kupić wszystko, o czym marzyła młoda dziewczyna: od modnych butów do kożucha. Czy KDT, o które dzisiaj toczy się wojna, były takim kultowym miejscem zakupów?

O KDT mówią władze miasta, rozgoryczeni i mocno rozwścieczeni kupcy, a niebawem tym gorącym tematem zajmą się politycy wszystkich orientacji. My postanowiłyśmy zapytać klientki sklepów odzieżowych o ich zdanie na temat tej jedynej w swoim rodzaju galerii kupieckiej. Oto, co miały nam do powiedzenia:

"Kupieckie Domy Towarowe było moim zdaniem centrum warszawskiej tandety. Niech nikt mi nie wpiera, że chińskie spódniczki i zamszowe kozaczki z czubkami to atrybuty modnej warszawianki! Kilka razy weszłam do paskudnej, nagrzanej od środka hali i krótki spacer po alejkach zawsze utwierdzał mnie w przekonaniu, że w KDT nie znajdę nic ciekawego. Ceny - owszem, były niskie, ale po drugiej stronie ulicy za niewiele wyższą kwotę można kupić gustowny, dobrze wykonany ciuszek czy but. Może to przykre, co powiem, ale moim zdaniem w KDT ubierały się osoby o niewyrobionym guście."

"Zanim pod PKiN stanął blaszak, te same rzeczy można było kupić w budach ustawionych w rzędach - znacznie taniej. Miało to swój klimat, tylko tam był ogromny wybór glanów w różnych kolorach i koszulek ozdobionych logo ukochanego zespołu rockowego. Bazar ułatwiał młodzieńczy bunt. Wszystkie licealne zakupy i tak kończyły się tam. A dziś? Hala udaje ekskluzywne centrum handlowe, z głośników łomocze kiepskie disco, a łyse osiłki pełniące role sprzedawców zamiast zająć się klientem podrywają spalone na solarium ekspedientki. Nie, KDT nie ma tego klimatu, którym wyróżniał sie wielki bazar".

"W KDT można dostać to, czego nie kupisz w sklepach sieciowych czy butikach. Zwykłe sandały a la buty dla pielgrzyma można było kupić tylko tam. Oczywiście, wymagało to wyłuskania ich z zalewu chińskich podróbek, niemniej poświęcenie kilku chwil owocowało udanym zakupem, choć nie zawsze tańszym. Bardzo żałuję, że hala zniknie z centrum, bo to naprawdę dobre miejsce, by się ubrać tanio i modnie".

"Moim zdaniem zniknięcie KDT wiele zmieni. Sama się tam nie ubieram, ale to jedno z niewielu miejsc w stolicy, w których można kupić na przykład bojówki z demobilu. Nie twierdzę, że to sklep, w którym można dostać coś gustownego, ale przynajmniej kupowanie tam pozwala uniknąć dubla rodem z H&M. Poza tym to prawdziwe ciuchowe zagłębie i żadne centrum nie oferuje aż tylu stoisk. Jestem w stanie docenić także klimat panujący w KDT, na przykład to, że można się targować".

"Jestem załamana tym, co dzieje się pod KDT. Oczywiście w towarzystwie nikt nie przyznaje się, że tam kupuje, ale niejedna z nas ma w szafie koszulkę czy buty właśnie stamtąd. Często tam kupowałam, bo przy odrobinie chęci można było wyszperać całkiem fajne rzeczy. Nierzadko kupowałam także także odpowiedniki z drogich kolekcji (na przykład kupiłam sobie buty, które do złudzenia przypominały model z Kazaara. Ja zapłaciłam 300 zł, a w butiku musiałabym dać dwa razy tyle)".

"Bardzo kibicuję władzom miasta, chcę, żeby blaszak zniknął jak najszybciej. To nie żadne centrum handlowe, to po prostu zadaszony bazar, ze wszystkimi tego minusami - chamstwem, sprzedawcami niczym wiejskie przekupki i smrodem podgrzewanego na podejrzanym sprzęcie jedzenia. KDT stoją w jednym z najcenniejszych miejsc stolicy, reprezentacyjnym! Nie może zajmować go bazar z tandetnymi szmatami z Chin i Tajwanu, to naprawdę fatalnie świadczy o stolicy".



"KDT ma swój unikalny klimat bazaru - niektórym to odpowiada, taki folklor. Jednak centrum europejskiej stolicy zasługuje na coś lepszego. Nie uważam hali za miejsce kultowe, dlaczego w ogóle miałabym? Stadion X-lecia był takim miejscem. Tam kupowało się dla samej przyjemności kupowania, choć rzeczy były fatalnej jakości. Stamtąd pochodziły moje pierwsze dżinsy bez gumki w pasie - czyli dorosłe. W KDT jest drogo, choć pozostało w wielu przeświadczenie, że tam można ubrać się taniej. Ja traktuję to miejsce jak wylęgarnię kiczu i od razu poznaję, kto się tam ubiera".

________________________________________

>>> Jedno zdjęcie i już jesteś gwiazdą!
>>> Anju, czy ty pamiętasz, jak smakują lody?
>>> Pokaż, co masz za paskiem

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj