Dziennik Gazeta Prawana logo

Chcesz mieć płaski brzuch? Poznaj sposoby

30 grudnia 2008, 10:26
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Chcesz mieć płaski brzuch? Poznaj sposoby
Inne
Podczas świąt pochłaniamy przeciętnie 5-6 tysięcy kalorii dziennie, a więc przynajmniej dwukrotnie więcej, niż wynosi dzienne zapotrzebowanie (ok. 2,5 tysiąca kalorii) - mówi Beata Smulska, dietetyk z Centrum Medycznego LIM. Tradycyjna wieczerza wigilijna, choć postna, jest potężną bombą kaloryczną. Jak po tych wszystkich grzesznych przyjemnościach szybko odzyskać lekkość bytu?

Kluczową sprawą dla kobiet jest zwykle płaski brzuch, szczególnie przed imprezą sylwestrową, kiedy koniecznie trzeba zmieścić się w kupioną na tę okazję suknię. W tych okolicach naszego ciała jest jednak najtrudniej zgubić dodatkowy kilogram czy dwa.

Mało która z nas ma całkowicie płaski, idealnie wyrzeźbiony brzuch. Lekkie wybrzuszenie lub wypukłość to jeszcze nie powód do stresu, w końcu normalna kobiecość jest rozmiaru 38. Jeśli jednak zauważyłaś, że po rodzinnych obiadach ciężko dopiąć ci się w pasie, czas coś z tym zrobić. Tym bardziej, że zaczyna się okres karnawałowych zabaw.

Zanim znowu oddasz się pasji jedzenia (zimą najtrudniej zachować dyscyplinę w tej kwestii), zafunduj sobie mały trening na poprawę wyglądu i samopoczucia. To prawda, że niektóre z nas mają pewne uwarunkowanie genetyczne i będzie im ciężko zrzucić tłuszcz w okolicy pasa. To prawda także, że każda z nas chudnie inaczej. Jedna osoba będzie najpierw traciła obrzmienia w okolicy bioder, innej schudną nogi, a jeszcze inna zauważy mniej ciała w biuście. Nie ma jednak innej opcji - ograniczając jedzenie lub jeszcze lepiej trenując, w końcu musimy zacząć tracić masę także i w okolicy brzucha.

Zmniejszyć wypukłość w okolicy pasa możemy w ciągu 10 dni. I wcale nie jest konieczna mordercza dieta.

Ograniczmy lub całkiem zrezygnujmy z pieczywa oraz takich węglowodanów jak frytki, ziemniaki, makarony, ryż i kasze. Jedzmy tylko sałatki i surówki (najlepiej bez tłustych i wysokokalorycznych sosów i majonezu, a tylko z jogurtem naturalnym lub z oliwą z oliwek), niskokaloryczne grzybki i inne produkty marynowane oraz mięsa (najlepiej nie smażone, tylko pieczone, w lekkim sosie), wędliny i ryby.

Należy zrezygnować ze wszelkich cukrów w swojej diecie. I dotyczy to nie tylko zjadania batonika po obiedzie czy słodzenia kawy i herbaty. Zwróć uwagę także na wysokosłodzone soki owocowe i świeże owoce, które zawierają dużo fruktozy, naturalnej formy cukru. Za każdym razem kiedy zjadamy małe ciasteczko, do organizmu uwalnia się insulina, która daje organizmowi prosty sygnał do magazynowania tłuszczu. Jeśli już musimy podjadać między posiłkami, pamiętajmy, że do tego celu świetnie nadają się również owoce - w naszych domach szczególnie popularne w święta Bożego Narodzenia są jabłka, pomarańcze, mandarynki, grejpfruty. Są nie tylko niskokaloryczne, ale też dostarczają witamin i składników mineralnych, a błonnik i kwasy w nich zawarte ułatwiają trawienie.

Pamiętajmy o starej zasadzie, że każdy posiłek należy jeść powoli, tak, aby po około 20 minutach od rozpoczęcia posiłku podwzgórze (ośrodek w mózgu odpowiedzialny za uczucie głodu i sytości) mogło wysłać sygnał do żołądka, że jest najedzone, a więc, że dotarła glukoza. Wybierajmy potrawy, które zawierają produkty o zmniejszonej zawartości tłuszczu, gotowane, duszone lub pieczone. Warto też wykorzystać pozostałości ze świątecznego menu. Zdrowe i niskokaloryczne są zupy. Grzybowa to ok. 150 kalorii w jednym talerzu, barszcz z uszkami - 100 kalorii. "Doceńmy także moc kompotu z suszu, który choć nie jest napojem light (szklanka to i tak ok. 100 kalorii) - wspomaga trawienie i pobudza pracę jelit” - dodaje Beata Smulska, dietetyk z Centrum Medycznego LIM.

Wszyscy lekarze, nie tylko dietetycy, polecają, aby pić w ciągu dnia jak najwięcej płynów. Dla mężczyzny to ok. 3 litry (13 filiżanek), dla kobiety 2,2 litra (9 kubków wody). Jeśli nie będziemy się trzymać tej zasady, śmiało możemy darować sobie wszelkie inne wysiłki. Jeśli ciało nie ma wystarczającego zapasu wody, nerki odpowiadające za oczyszczanie nie mogą funkcjonować wydajnie. Metabolizm nie funkcjonuje wtedy prawidłowo, a tłuszcz nie ulega należytemu spalaniu.

Lekki trening jest niezbędny dla poprawy zdrowia. Nie mówimy tu o morderczym katowaniu się na siłowni, tylko lekkim wysiłku wspomagającym wydolność serca. Nie od rzeczy będzie lekki jogging 2-3 razy w tygodniu po pół godziny lub nordic walking w tym samym wymiarze czasu. Jeśli to są dla ciebie niewykonalne opcje, staraj się odbyć w tygodniu cztery 30-minutowe spacery szybkim krokiem. Najlepiej spacerować lub biegać z samego rana, jeszcze przed pierwszym śniadaniem, ponieważ to wtedy organizm najlepiej spala tłuszcz. Ponieważ po około 8-godzinnym śnie, podczas którego - mamy nadzieję - nie wstawałaś do lodówki, twój poziom cukru jest bardzo niski, organizm zmuszony do wysiłku zacznie spalać własne zapasy.

Proste ćwiczenia oczywiście są wskazane oprócz spacerów. Nie musicie robić znienawidzonych z podstawówki przysiadów. Wystarczy 50 brzuszków lub choćby energiczne skręty górnej części ciała w obie strony, aby pobudzić spalanie tłuszczu. Nie należy robić tego po posiłku, lepiej przed, aby pobudzić pracę żołądka, lub około 2 godziny po zjedzeniu posiłku. Na dodatek jeśli będziesz ćwiczyła regularnie, twój brzuch będzie częściej się napinał w codziennych sytuacjach, co ułatwi spalanie. Stare dobre chodzenie na wciągniętym lub ściągniętym brzuchu naprawdę działa lepiej niż preparaty odchudzające.

Pamiętajmy, że masaże też pomagają. Zwykłe okrężne uciskanie brzucha zmusza mięśnie i komórki do pracy. Dodatkowo ujędrniasz skórę. Nie jest konieczny specjalny balsam, choć na pewno on nie zaszkodzi.

Jeśli podczas świąt doszło u nas do przejedzenia, Beata Smulska radzi: "Dolegliwości pokarmowe możemy złagodzić pijąc napar z ziół, np. z mięty, z kopru, czy z kminku czy czerwoną herbatę - pamiętajmy, by zaparzać ją w temp. 96 stopni - nie traci wtedy swych właściwości zdrowotnych. Niezawodny bywa też wywar z buraczków, czyli czerwony barszcz. Najskuteczniej działa ten, robiony na zakwasie".

Mała opuchlizna brzuszna nie jest niczym złym, nie decyduje o naszej wartości i nie powinna decydować też o samoocenie. Jeśli jednak nie czujecie się z nią dobrze, można powalczyć o lepsze samopoczucie. Na pewno nie warto jednak czekać na cudowne tabletki spalające tłuszcz. One przydadzą się tym, którzy naprawdę mają problem. Natury nie estetycznej, lecz zdrowotnej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj