Dziennik Gazeta Prawana logo

Gminy szczepią, rząd się zastanawia

23 września 2008, 00:23
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Odzew na akcję bezpłatnych szczepień przeciw HPV - wirusowi wywołującemu raka szyjki macicy - przerósł najśmielsze oczekiwania gmin, które zdecydowały się ją przeprowadzić. W niektórych miastach chętnych jest więcej niż szczepionek. Mimo to i mimo opinii lekarzy, według których szczepionka przeciwko HPV może ratować życie, na razie nie można liczyć na to, że podobną akcję przeprowadzi rząd - czytamy w DZIENNIKU.

Koordynatorów bezpłatnych szczepień przeciw wirusowi HPV ze Świętej Katarzyny w woj. śląskim tuż przed rozpoczęciem akcji zjadała trema. A jeśli przyjdzie kilka dziewcząt? Zrobili więc wszystko, żeby uświadomić same zainteresowane, czyli wszystkie dziewczynki, które chodzą do pierwszej klasy gimnazjum i ich rodziców, co to jest rak szyjki macicy, czy jest wirus, który go wywołuje i jaka jest skuteczność szczepień. Zaprosili do szkół ginekologów, którzy przygotowali wykłady. "Poskutkowało" - mówi jedna z pracownic przychodni, która robiła zastrzyki.

Na podobną akcję informacyjną zdecydowały się też inne spośród 20 gmin, które postanowiły bezpłatnie zaszczepić nastolatki przeciw HPV. W większości z nich właśnie zaczęły się szczepienia. "Teraz jest dobry termin, bo skończyły się wakacje" - mówi Grażyna Jackowska z lubelskiego urzędu miejskiego, jedna z koordynatorek akcji.

Każda z gmin przygotowała autorski projekt akcji, w niektórych miastach szczepione są wszystkie dziewczęta z wytypowanego rocznika, w innych - tylko część. Każda gmina samodzielnie określiła rocznik urodzenia, który zostanie objęty programem, różnie rozstrzygano też kwestię finansowania, bo część miast funduje nastoletnim obywatelkom preparaty w całości, część w połowie. Wszędzie jednak jest ten sam efekt - przychodnie pełne rodziców z córkami.

"Zaczęliśmy szczepić od 18 września, a już zostało niewiele przychodni, w których zostały jeszcze szczepionki" - mówi Grażyna Jackowska. Władze Lublina zdecydowały sfinansować preparat przeciw HPV dla ok. 35 proc. dwunastolatek. Kędzierzyn-Koźle dla wszystkich dziewczynek w tym wieku. Miasto wydało na to 335 tys. zł i zapowiada, że w przyszłym roku powtórzy akcję. "Lepiej finansować szczepienia, niż leczenie nowotworów" - mówi bez ogródek wiceprezydent Gdyni Ewa Łowkiel, gdzie akcją objęto trzy pełne roczniki w ciągu trzech lat.

Choć akcje bezpłatnych szczepień w Polsce organizują tylko gminy, w bogatych państwach UE na podobne przedsięwzięcia zdecydowały się rządy. W Polsce na razie nie ma mowy o takich planach. Rada Sanitarno-Epidemiologiczna działająca przy Głównym Inspektoracie Sanitarnym zajmuje się ustalaniem listy szczepień, które należy przeprowadzać w skali masowej. "Na pewno będziemy rozmawiać o HPV, jednak jest jeszcze dużo innych pilnych potrzeb, choćby pneumokoki" - mówi rzecznik GIS Jan Bondar.

p


: Chroni przed infekcjami wirusowymi, które są najczęstszą - bo w 70 proc. przypadków - przyczyną raka szyjki macicy u kobiet. Czyli dzięki tej szczepionce można wyeliminować główną przyczynę raka. I jest to dobra metoda, bo z badań przeprowadzonych w USA i Europie wynika, że ma 100-proc. skuteczność.


Polki mogłyby przestać robić cytologię - to jedyny efekt uboczny, którego w Polsce bym się obawiał. I tak już jest bardzo źle w tej kwestii, a trzeba pamiętać, że po zaszczepieniu się nie można zrezygnować z profilaktyki.


Od 11 - 12 roku życia i przed rozpoczęciem aktywności seksualnej. Ale nie dotyczy to tylko dziewczynek, szczepić powinno się także chłopców. To bowiem oni najczęściej przenoszą infekcję. Jeżeli staliby się odporni na tego wirusa, nie mogliby zarażać.


Kraje zachodnie zazwyczaj częściowo refundują szczepionki. W Polsce powinno być podobnie. Tym bardziej że szczepionka nie tylko chroni przed rakiem, ale także przed różnymi innymi bardzo szkodliwymi infekcjami. Trzeba też pamiętać, że państwu i tak się bardziej opłaca kupić szczepionki, niż potem przeznaczyć pieniądze na leczenie.

*Grzegorz Południewski jest ginekologiem położnikiem


Ogromny. Szczepimy od czerwca, a niektóre przychodnie od września, bo były wakacje, a zgłosiła się już połowa uprawnionych dziewcząt. Dzwonią do nas rodzice, którzy mieszkają w Gdyni, ale nie są tu zameldowani, i pytają, czy mogą zaszczepić córki. Sprawdzamy wtedy, czy dziecko chodzi do szkoły w naszym mieście. Są też rodzice, którzy pod wpływem akcji informacyjnej o bezpłatnych szczepieniach zdecydowali się na płatne, bo ich córki nie należą do grupy wiekowej, której miasto finansuje akcję. W tym roku szczepimy dziewczęta z rocznika 1994, w przyszłym z 1995, a za dwa lata rok młodsze.


Urządziliśmy dużą kampanię informacyjną, wysyłaliśmy imienne zaproszenia do rodziców, pokazywaliśmy spot w telewizji. Podziałało.


Podwoiliśmy pulę na profilaktykę. Za kilkanaście lat statystyki zachorowalności gdynianek na raka szyjki macicy pokażą, że była to dobra decyzja.


Kiedy rok temu nadeszły pierwsze informacje o pojawieniu się tej szczepionki, nasza komisja zdrowia bardzo się nią zainteresowała. W innych krajach europejskich przeprowadza się ogólnonarodowe szczepienia. Uznaliśmy, że Gdynia też musi to zrobić.

*Ewa Łowkiel jest wiceprezydentem Gdyni

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj