Figura o kształcie idealnej klepsydry to może i męskie marzenie, ale gdy przychodzi do przyobleczenia jej w jakieś stroje, zaczyna się kłopot. Normalna
kobieta tak nie wygląda, więc projektanci czy zwykłe sklepy nie robią ubrań w takich rozmiarach.
Dlatego Eva Mendes musi się nieźle nachodzić, zanim dopasuje do siebie jakąś sukienkę czy spodnie. Zawsze gdzieś się nie dopina, a to w biuście a to w biodrach.
Choć niedawno plakaty z jej ledwo okrytym sutkiem zostały w Stanach zdjęte, boska Eva nie zawsze czuje się w swoim ciele dobrze. Jak powiedziała magazynowi "Marie Claire",
choć chce je czcić i wielbić, bywa to trudne, gdy nie może znaleźć na siebie ubrań.
Mimowolnie czuje się wtedy dziwnie. Choć jej ciało jest przecież ponętne, według Evy, od katastrofy może ją dzielić tylko cienka linia.
Aktorka nie jest do końca stabilna emocjonalnie i przyznaje się, że od 4 lat chodzi na terapię, która pomaga jej radzić sobie ze sobą i swoją popularnością. Jest mocno emocjonalna i nastawiona introwertycznie, dlatego fakt, że tak wiele ubrań na niej nie leży, trochę ją boli.
Jedynym wyjściem w tej sytuacji będzie chyba zgłoszenie się po pomoc do zaprzyjaźnionych projektantów, którzy będą szyli stroje specjalnie dopasowane do nieziemskich kształtów pięknej aktorki.
Zobacz "pulchniutką" Evę Mendes
_______________________________
>>> Chciała schudnąć, a zagłodziła się na
śmierć
>>> Nowa, rewolucyjna dieta gwiazd
>>> Jessica Biel zdradza sekret szczupłej
figury