Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy kryzys rozbije polskie małżeństwa

3 lutego 2009, 15:37
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Czy kryzys rozbije polskie małżeństwa
Inne
Wiele par, które np. przed rokiem zaplanowały ślub na wiosnę, lato 2009 r., patrzy dziś na małżeństwo i wesele ze zmienionej perspektywy. Nie chodzi już o to, czy do dekoracji wybiorą róże czy balony, ani o rodzaj lukru na weselnym torcie. Prawdziwym problemem stało się, czy idąc do ołtarza, będą mieli pracę? Czy kryzys ekonomiczny zaszkodzi młodym małżeństwom? Pytamy o to psychologa Jacka Santorskiego.


Od 30 lat towarzyszę małżeństwom w kryzysach - najpierw jako terapeuta par, potem jako psycholog biznesu. Sam mam za sobą 30 lat małżeństwa. Pomimo trudności i zagrożeń uważam, że sytuacje trudne mogą bardzo cementować związek - tylko trzeba umieć z tego korzystać.
Jeśli zaś chodzi o obecny kryzys, to nie jest on aż tak groźny jak nagłe problemy finansowe rodziny w czasach dobrej koniunktury. Teraz kryzys dotyka większości z nas, dlatego nie wstydzimy się już tego, że potrzebujemy pomocy. Nie mamy z tego powodu również poczucia niższości. Nauczyliśmy się chyba prosić o pomoc. Dlatego - wbrew wielu opiniom - kryzys ekonomiczny, który zdominował nasze myślenie o przyszłości , może paradoksalnie pozytywnie wpłynąć na nasze związek z partnerem.


Właśnie tak. Z badań wynika, że małżeństwa, które zaczynają od trudności, niedostosowania, niedostrojenia się - mają kilkakrotnie większą szansę przetrwania niż te, które zaczęły od idealnego, miodowego okresu! Na fali pozytywnych emocji i wydarzeń jesteśmy skłonni zamiatać pod dywan sprawy, o których trudno rozmawiać. A one wracają później ze zdwojoną silą. Konstruktywna kłótnia od razu oczyszcza sytuację. Jeśli nie wyjaśnimy problemów na początku, potem latami będziemy żyć na zaminowanym terenie...


To bardzo dobre porównianie. Są właściwie trzy rzeczy, które najbardziej energetyzują ludzi: władza, seks i pieniądze . Kryzys jest w małżeństwie testem na zarządzanie tymi trzema żywiołami. Dzięki niemu możemy się albo dobrać w tych trzech zakresach – albo od siebie odejść.


Tak, wszystko racja. Dlatego mówiąc językiem ks. Tischnera, kwestią heroizmu codziennego życia jest umiejętność odpuszczenia sobie wypominek w rodzaju: "od początku mówiłam, żeby wziąć kredyt w złotówkach"! No tak - mówiłam, ale jednak podpisałam ten kredyt we frankach.
Bardzo ważne jest, aby podejmować wspólną odpowiedzialność. Żyjemy w konserwatywnym społeczeństwie, w którym nawet młodzi ludzie oczekują, że to mężczyzna powinien utrzymywać rodzinę albo przynajmniej więcej zarabiać. Sytuacja, kiedy on traci pracę i przechodzi na jej utrzymanie, wymaga wielkiej mądrości i taktu z obu stron, aby ona ani nie deprecjonowała swojej pracy, ani nie kastrowała go, mówiąc właśnie: "A nie mówiłam? Jesteś do niczego!" .


Ale tak powinno być, że "Twoja sprawa to moja sprawa". Związaliśmy się po to, by działać razem. Kryzys to czas na wzmożone wzajemne zaufanie, integrację, wyrzeczenie się autonomii na rzecz wspólnoty.


Przewlekły stres jednego lub dwojga małżonków może znacząco wpływać na funkcjonowanie seksualne. Zależnie od wrodzonych cech temperamentalnych reagujemy na napięcie emocjonalne albo wygaśnięciem zainteresowania seksem, albo wzmożonymi potrzebami. Nawet w małżeństwie dobranym seksualnie może się zdarzyć, że nagle jedna z osób będzie miała ochotę na częstszy seks, a drugiej popęd zmaleje niemal do zera.


Oczywiście, że to rodzi problemy. Pojawia się samotność, masturbacja, bywa że wpada się w uzależnienie od pornografii, internetu, hazardu. Jest wiele danych wskazujących na to, że obecnie dochody kasyn i agencji towarzyskich znacząco rosną. Zaapelowałbym do małżonków, by próbowali się wzajemnie zrozumieć i aby wychodzili na przeciw potrzebom partnera.


... a mężczyzna kobiety, która ma sto tysięcy dróg doznawania intymności . Jednak pomimo to, a może właśnie dlatego, że to takie trudne - zachęcam, by być otwartym.


Właśnie tak. Patentem na wszelkie trudne sytuacje jest pomaganie innym. A w małżeństwie tym "innym" jest przede wszystkim nasz małżonek. W każdym z małżonków tkwi symboliczne, małe dziecko , które woła: "weź mnie na rączki, zajmij się mną". W małżeństwie musi następować wymiana: raz ja, czasem zaciskając zęby, biorę cię na rączki i zajmuję się tobą, ale za drugim razem ty zrobisz to dla mnie.


Trzeba pamiętać o jasności kontraktów i oczekiwań - to bardzo ważne. Zaczyna się to od bardzo prostych ćwiczeń, np: małżonkowie piszą na kartkach, co dla nich oznacza pojęcie "drogie buty" . W dobrych małżeństwach na kartkach pojawią się podobne kwoty, czasem jednak mogą się one bardzo różnić. Bywa, że nie mamy problemu z otwartymi rozmowami o seksie , religii, dewiacjach, polityce i innych delikatnych tematach, a mamy problemy z rozmowami o pieniądzach. Rozmawiajmy więc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj