Ta kobieta to maszyna do rodzenia dzieci
Theresa Winters ma 36 lat i od 18 lat rodzi dzieci. Ma ich trzynaścioro, a czternaste jest w drodze. Żadna z pociech nie mieszka ze swoją rodzicielką. Ani kobieta, ani jej partner nie pracują, korzystają jedynie z dobrodziejstw opieki społecznej. Dlaczego wciąż płodzą kolejne dzieci, które im się zabiera?
- Nie ma jak u mamy, czyli rozkosze niedojrzałości
- Adopcja nie tylko dla małżeństw
- Urodziło się dziecko z dwiema głowami
- Kompleksy nigdy nas nie opuszczą
- Im starsza mama, tym mądrzejsza pociecha
- Dziecko o ośmiu kończynach uznane za boga
- Łapówka za zdrowe dziecko?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Ona jest totalnie nieodpowiedzialna!", "To wstyd dla podatników" - opinie internautów są jednoznaczne. Forum "Daily Mail" aż huczy od głosów oburzenia i żalu nad losem dzieci urodzonych przez Teresę, a wychowywanych przez państwo.
JEST PRAWIE NIEPRZERWANIE W CIĄŻY
Theresa i jej patner życiowy Toney mieszkają w jednopokojowym mieszkaniu w Luton. Nie pracują - otrzymują od państwa zapomogę w wysokości 1100 funtów miesięcznie. Toney twierdzi, że mógłby podjąć pracę, gdyby miał odpowiednią motywację. Miałoby nią być dziecko.
Jego partnerka była 16 razy ciężarna, a raz poroniła. Zmarł również jej ciężko chory półtoraroczny syn. Ta sama wada rozwojowa pojawiła się u dwóch kolejnych synów. Kilkoro dzieci urodziło się z niedorozwojem. Wszystkie - za wyjątkiem 14-letniego chłopca z mózgowym porażeniem dziecięcym - trafiły do adopcji. Jedna z córek jest niewidoma.
DZIECKO W KOLEJCE DO ADPOCJI?
A Theresa jest w kolejnej ciąży. Ma nadzieję, że tym razem opieka społeczna da jej i jej ukochanemu szansę i nie zabierze malucha. "Traktują (opieka społeczna - przyp. red.) nas jak morderców. Jeśli zabiorą mi kolejne dziecko, będziemy się starać o następne. Nie chcę - ze względu na zdrowie - ale jesteśmy zdesperowani i chcemy założyć rodzinę. Niech opieka społeczna da nam szansę. Jeśli damy radę, nie będziemy się starać o następne" - mówi kobieta. Brzmi to trochę jak szantaż - zostawcie mi chociaż jedno dziecko, a ja przestanę je rodzić, a tym samym obciążać podatników kosztem ich wychowania. To dosyć cyniczne i okrutne stanowisko. Aczkolwiek nietrudno jest uwierzyć, że matka jednak tęskni za swoimi dziećmi. "Jesteśmy dla nich zupełnie obcymi ludźmi, ale może kiedyś pewnego dnia będą chciały nas odnaleźć. Mam taką nadzieję" - twierdzi Theresa.
czytaj dalej

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!