Wszystkie historie, które przeczytałam w serwisie kobieta.dziennik.pl opowiadają o skrzywdzonych kobietach - załamanych, upokorzonych i porzuconych. Moja historia jest inna. To ja zraniłam ukochanego mężczyznę. Zdradziłam go.

Miałam wtedy 23 lata. Od trzech lat spotykałam się z chłopakiem. Wszyscy mówili, że jesteśmy bardzo dobraną parą. Nie mogliśmy bez siebie żyć. Niestety coś zaczęło się między nami psuć. Wydawało mi się, że mój mężczyzna już mnie tak bardzo nie kocha. Zaczęłam szukać dziury w całym.

Firma, w której pracowałam wysłała mnie na szkolenie 400 km od domu. Podczas spotkania integracyjnego poznałam Damiana. Alkohol lał się strumieniami, impreza się rozkręcała, tańczyliśmy, żartowaliśmy i nagle odkryłam, że Damian to mężczyzna, na którego czekałam całe życie... wieczór zakończyliśmy w łóżku.

Kiedy rano obudziłam się obok obcego faceta, poczułam się okropnie. Chciałam, żeby to był sen. Marzyłam, by zasnąć jeszcze raz i obudzić się obok mojego mężczyzny. Dopiero wtedy zrozumiałam, że nikt mi go nie zastąpi. Pragnęłam jak najszybciej znaleźć się obok niego, wytłumaczyć mu wszystko i prosić o przebaczenie. Bałam się, że stracę go na zawsze. Nie mogłam o niczym innym myśleć.

Kiedy wróciłam do domu, mój ukochany czekał na mnie z kwiatami. Przywitał mnie słowami: "Bardzo za Tobą tęskniłem, kocham Cię’’. To było straszne. Moje sumienie krzyczało: "Jesteś wstrętna, zdradziłaś" !

Rozpłakałam się. A on spojrzał na mnie i zapytał: ‘’Zdradziłaś mnie?" Potwierdziłam. Tylko raz z jego ust padło słowo - "Dlaczego?" Nie umiałam odpowiedzieć na to pytanie. Mimo to, ku moje zdziwieniu usłyszałam: "Wybaczam Ci. Zacznijmy wszystko od początku, bo moje życie i tak bez Ciebie nie ma sensu."

Minęły cztery lata, a my już nigdy nie wróciliśmy do tej rozmowy. Wiem, że on mi wybaczył, ale problem w tym, że ja nie umiem wybaczyć sobie. Popełniłam największy błąd mojego życia. Żałuję tego za każdym razem, kiedy się budzę.

Miesiąc temu przysięgaliśmy w kościele: "Miłość, wierność i uczciwość małżeńską". Tak ślubowałam i choćby się waliło i paliło - dotrzymam danego słowa.