Lech Wałęsa skomentował rysy na swoim małżeństwie, opisane przez jego żonę w autobiografii. Głos w tej sprawie zabrał w wywiadzie dla "Newsweeka". Wałęsa przyznał, że sytuacja w jego związku jest poważna i poruszył temat rozwodu.

- Nasza religia nie pozwala na rozstania - zapewnia. I dodaje, że z żoną są praktykującymi katolikami, inaczej mógłby podjąć poważne kroki.

– Gdybyśmy nie byli, to może byłoby źle. To jest nieporozumienie, by po 42 latach małżeństwa dowiadywać się, że jesteśmy razem, a jednak osobno – opowiada w wywiadzie dla „Newsweeka”.

Fakty z ich życia są jednak bezlitosne – nigdy spontanicznie nie kupił jej kwiatów, pomijał w decydowaniu o najważniejszych sprawach, był gościem w domu, gdy wychowywała ośmioro dzieci, nie potrafi okazywać uczuć, a ostatnio życie rodzinne zastępuje mu komputer – Danuta Wałęsa nie kryje żalu do męża. W pełnej goryczy i boleśnie szczerej autobiografii „Marzenia i tajemnice" była prezydentowa ujawnia, jak samotnie czuje się w trwającym 42 lata małżeństwie z Lechem Wałęsą.

Były prezydent książki nie czytał, ale wreszcie dotarło do niego, że sytuacja w ich związku jest poważna. Nie podoba mu się jednak, że małżeńskie sprawy ujrzały światło dzienne. – Jedna rzecz jest w tym niedobra. Mnie nauczono kiedyś: nie mów nikomu, co się dzieje w domu – nie kryje żalu do żony i podkreśla, że w ich związku nigdy nie było kłótni.

– Najwyżej nie rozmawialiśmy. Najwyżej usiadłem do komputera, zamiast rozmawiać z żoną. Ale nic poza tym. Gdyby były jakieś tragedie, awantury, bilibyśmy się, to może nawet trzeba by o tym powiedzieć. A tak to jest pewien niesmak – mówi Wałęsa.

Były prezydent przyznaje, że na początku był romantykiem, ale to minęło. – Tak naprawdę to mi golenie zostało… A miłość? Miłość nie ma potwierdzeń – stwierdza.

>>> Czytaj także: Żona generała Czempińskiego: Teraz pomagam mężowi