Trudno jest podsumować życie mając niespełna 50 lat, ale mimo tego wszystkiego co za mną, jednego jestem pewna WARTO BYŁO. Zapytacie co? ZACZĄĆ ŻYCIE OD NOWA W WIEKU 40 LAT.

Wyszłam za mąż po raz pierwszy, gdy kończyłam studia i miałam 23 lata. Nie było to uczucie od pierwszego wejrzenia, ale z czasem zrodziła się miłość. Na początku, jak to zwykle bywa, wszystko było w porządku. Przez jakieś 10 lat. Źle zaczęło się dziać, gdy mój "eks" rozpoczął tzw. działalność gospodarczą ze swoją matką. Już wcześniej powinnam była zauważyć, że jest od niej uzależniony. Wszystkie decyzje podejmowali razem. Walczyłam, ale na nic się to nie zdało. Ich zdaniem byłam CORAZ GORSZA. Cierpiałam i jednocześnie sie bałam... Po jednej z kłótni moja była teściowa powiedziała mi, że albo będę cicho, albo mnie wykończą. I odbiorą dzieci.

A mieliśmy ich dwoje. Zajmowałam się nimi, chodziłam na podwórko, wywiadówki, robiłam zakupy, gotowałam i pracowałam. Byłam nieszczęśliwa, ale nic z tym nie robiłam. Dopiero płomienny romans mojego "eks" z dziewczyną w wieku starszej córki przepełnił czarę goryczy. Byłam na granicy... szaleństwa i samounicestwienia. PRZETRWAŁAM JEDNAK. Rozwiedliśmy się.

Pracowałam po 10 godzin dziennie, bo trzeba było kształcić dzieci i płacić rachunki. Cały majątek (niemały) przepadł. "Pochłonęły" go młode przyjaciółki i długi męża. Mój "eks" alimentów nie płaci i nie płacił, bo stale ma jakieś problemy. Odpuściłam sobie. Mam taki zawód, że dobrze zarabiam.

Stałam się silna, aż za silna...

Dalsza część mojego życia przypomina " Samotność w sieci". Tyle, że to nie fikcja literacka, ale samo życie. Poznałam kogoś bardzo wartościowego. Panicznie bałam się wychodzić znowu za mąż, ale w końcu się poddałam.

Po trzech miesiącach od ślubu mąż zmarł i znowu musiałam przewartościować moje życie.

Czy warto było je zmienić? WARTO. Mój pierwszy mąż okazał sie draniem i egoistą, ale mam dwójkę wspaniałych dzieci. Wybaczyłam mu, bo nie warto rozpamiętywać zadanych krzywd. Drugi udowodnił MI, że WARTO BYŁO, bo zdarzają się porządni i uczciwi faceci.

Jestem silna i udowodniłam sobie i innym, że potrafię walczyć z trudami życia. Mam dobre geny i ogromny optymizm w sobie. Wierzę, że Bóg ma tam dla mnie u góry jeszcze wiele dobrego. NIE BOJĘ SIĘ ŻYĆ MIMO TEGO, ŻE JESTEM SAMA. ALE NIE JESTEM SAMOTNA.