Kilka lat spędzonych pod jednym dachem powoduje, że dwoje ludzi czuje więź i bliskość, której nie da się porównać z niczym innym. To nie znaczy jednak, że w tym błogim poczuciu możemy sobie pozwolić na coś, na co nigdy w życiu nie zdobylibyśmy się w pierwszej fazie związku! Bo czy któraś z nas miałaby tyle odwagi, by wystąpić w rozciągniętym szlafroku przed mężczyzną poznanym tydzień wcześniej? Niestety, panowie czasami zapominają się w towarzystwie swoich długoletnich partnerek i robią rzeczy, które powinni celebrować w pojedynkę. No, ostatecznie w towarzystwie kolegów.

KOCHANIE, TO NIE UCHODZI!

Do stałego repartuaru należą na przykład:

1. Obcinanie paznokci: panowie do tego celu używają zazwyczaj obcinarki, co potęguje nieprzyjemne doznania ich partnerek. Zasada nie robienia manicure ani tym bardziej pedicure w obecności osób trzecich obowiązuje zresztą obie płcie, niezależnie od tego, czy para zjadła wspólnie beczkę soli, śledzi czy innego paskudztwa!

2. Drapanie się w miejsca intymne: widok przykry i smutny, narzucający jednoznaczne skojarzenie. Oto mężczyzna, który jest na bakier z higieną, a drapaniem się tu i ówdzie usiłuje zlikwidować pewien dyskomfort. Oczywiście, ten atawistyczny gest ma zazwyczaj niewiele wspólnego z brakiem szacunku do mydła i wody, ale taka interpretacja nasuwa się sama.

czytaj dalej...


3. Głośne bekanie: w towarzystwie kolegów, podczas meczu czy po prostu pubowej posiadówy - jak najbardziej uchodzi (byle nie w nadmiarze). Kłopot zaczyna się wtedy, gdy obok siedzi kobieta. W Polsce nad głośnym beknięciem nie przechodzi się jeszcze do porządku dziennego. Oczywiście, jest wiele krajów, gdzie ten odgłos to dowód na to, że pani domu to wyjątkowa kucharka i przygotowała bardzo smaczne dania...

4. Czynności fizjologiczne: nie ma sensu komentować tego jakże częstego zjawiska. Są rzeczy, które wojownicy załatwiają poza oczami dam - i kropka!

5. Wygłaszanie uwag na temat innych pań: "ale ta Halina to ma warunki", "no, no, nogi to ona ma do samej ziemi" - takie zdania czasami padają z męskich ust w towarzystwie ich żon czy narzeczonych. Co prawda to zjawisko trudno zaliczyć do wyjątkowo obrzydliwych, jak cztery powyżej opisane, ale nie ukrywajmy - jest wyjątkowo irytujące.

Każda reakcja na takie zdanie jest odebrana jako wybuch zazdrości, ale niestety - zupełnie bezpodstawnie. Każda z nas chciałaby być dla swojego partnera najpiękniejsza, najseksowniejsza i godna pożądania do osiemdziesiątki. Więc drogi mężczyzno - nawet, jeśli uważasz, że sąsiadka ma lepsze nogi od twojej małżonki - nie mów o tym głośno w jej obecności. Swoje zachwyty uzewnętrznij w towarzystwie kolegów, a żonie kup różę i nie wspominaj o tych cholernych szczupłych udach z trzeciego piętra.

Jednego możesz być pewny: twoja kobieta już dawno je zauważyła...