Za pośrednictwem tego bloga poznać można najbardziej pikantne szczegóły jej życia. Oraz... pikantne szczegóły dotyczące jej partnerów - z rozmiarami penisów włącznie. Oto "Sex At Oxbridge", blog o przygodach seksualnych młodej studentki. Sama autorka przedstawia się jako "całkiem atrakcyjna i bardzo inteligentna studentka z Oxbridge". Czy jest studentką czy absolwentką? Której uczelni - Oxford czy Cambridge? Jak się nazywa? Nie wiadomo. Autorka mówi, że musi chronić swoją prywatność, by ochronić inne wspomniane osoby. "Chcę chronić ich prywatność tak samo, jak chcę chronić własną" - tłumaczy. "Poza tym, moja mama by mnie zabiła" - dodaje.

Blogerka pozostaje anonimowa, nie szczędzi za to innych informacji na swój temat. Pisze o sobie: "nieprzepraszająca i niekwestionowana nimfomanka ustępowa". "Uważam siebie za kogoś w rodzaju badaczki seksu" - pisze. Przy okazji wyraża żal, że tego typu badania nie mogą zostać ocenione na piątkę... "Statystycznie rzecz biorąc, spałam z dziewięcioma różnymi narodowościami (Brytyjczycy i Niemcy są najlepsi i zwykle mają największe penisy)" - dzieli się pierwszymi spostrzeżeniami. Zachęca, by śledzić "najseksowniejsze badania prowadzone na jednym z najbardziej prestiżowych uniwersytetów", na którym "przerżnęła sobie drogę".

czytaj dalej



Wystarczyło zaledwie kilka wpisów, by informacja o Sex At Oxbridge zagościła najpierw w brytyjskich, potem w światowych mediach. Trwają spekulacje, kim jest autorka tego pieprznego bloga. Może profesjonalną dziennikarką wynajętą do promocji jakiegoś produktu? Rzeczywiście, pojawia się nazwa producenta prezerwatyw? A może jest to kolejna nie wprost sformułowana kampania promocyjna? Pamiętamy śliczną Dunkę poszukującą na YouTube ojca swojego dziecka, która okazała się być aktorką wynajętą do turystycznej promocji swojego kraju. Może to kampania społeczna? Przynajmniej w dwóch wpisach pojawia się wątek zabezpieczenia przed chorobami Wenery...

Kimkolwiek jest blogerka, już teraz można wywróżyć jej wielką karierę. Taką samą, jaką zrobiła inna rodaczka i koleżanka po fachu. Niejaka Piękność Dnia wspomnieniami ze swojej pracy jako luksusowej call girl elektryzowała całe Wyspy. Na kanwach jej opowieści powstało nawet reality show. Dopiero niedawno ujawniła swoją tożsamość. Okazała się być... specjalistką w dziedzinie informatyki i epidemiologii ze stopniem naukowym doktora.