Dawno się tak nie bawiłam! Śmiałam się tak intensywnie, że aż rozbolał mnie brzuch. Najbardziej rozśmieszyła moich przyjaciół historia z moją sexy spódnicą, którą kupiłam na wyprzedaży z myślą, że może kiedyś, a jak już to kiedyś nadeszło... Ech... tak to jest z kobietami. Miewają różne nastroje, upodobania i humory.

No, bo jak wytłumaczyć fakt, że gdy kupowałam tę spódnicę, to byłam zachwycona i nią i sobą:-))) A kilka dni później z powodu kawałka szmatki złapałam mega doła? No, jak? Śmiechu było co nie miara! Dziewczyny oczywiście rozumiały mnie w 100 proc. Gorzej z naszym rodzynkiem. On tego nie łapie:-))))

Pozwoliłam sobie na malutkie (0,33 l) piwko z sokiem malinowym. Wiem, wiem, powiecie, że przecież mi nie wolno. Ale mam mam mocny argument na swoją obronę. Nie zjadłam wczoraj kolacji, poza jednym sporym jabłkiem. Wiedziałam, że ulegnę i przezornie nie zjadłam nawet kawałeczek pumpernikla.

Na obiad pozwoliłam sobie na wędzoną makrelę z twarożkiem z pomidorkiem. Niewiele, tym bardziej, że i śniadanie było malutkie: jogurt naturalny light z kilkoma truskawkami.

Po pracy odwiedziłam jeszcze siłownię. Głównie biegałam na bieżni i zrobiłam kilka brzuszków.

A wieczorem full relaks, ploteczki, wygłupy i troszkę piwka:-)))) Wybaczycie mi, prawda?

Partnerzy akcji: