Operacja wydłużenia nóg polega na połamaniu kości dłutem chirurgicznym. Nogi włożone zostają w żelazny stelaż, który rozciąga je przez dziewięć miesięcy. W tym czasie w powstałej między kośćmi przerwie tworzy się nowa tkanka – przeczytałyśmy na portalu tvn24.pl.

CZEGO ONE NIE ZROBIĄ DLA URODY!

Ten zabieg w Polsce jest wykonywany tylko, jeśli są ku temu przesłanki medyczne – na przykład w przypadku osób o nierównych kończynach lub dotkniętych karłowatością.

Istnieją jednak kliniki, w których zabieg taki wykonuje się na życzenie – na przykład na Syberii czy w Chinach. Kandydatki do zabiegu marzą o wyższym wzroście, który w ich oczach oznacza piękno i powodzenie w życiu. „Dzięki wyższemu wzrostowi osiągnę sukces w pracy i zrobię karierę” - tłumaczy jedna z Chinek.

A zabiegi są poważną ingerencją w ciało. „To jest nie tylko kwestia wydłużenia kości. Wydłużeniu podlegają też mięśnie i naczynia krwionośne” - tłumaczy prof. Andrzej Szulc, kierownik Kliniki Ortopedii i Traumatologii Dziecięcej w Warszawie. Taka operacja jest bardzo bolesna i niesie za sobą wiele niebezpieczeństw. „Począwszy od zaburzeń wzrostu do stanów zapalnych kości, tkanek miękkich” - wylicza prof. Szulc.

10 CENTYMETRÓW DO SZCZĘŚCIA

Pomimo zagrożeń, bólu i wysokiej ceny (równowartość ok. 80 tys. złotych) w klinice na Syberii po zabieg czeka się w wielomiesięcznych kolejkach. „One tak bardzo chcą zrealizować swoje marzenia, że nie sposób ich od tego odwieść” - twierdzi Konstantin Novikov, chirurg ortopeda z tej placówki.

A ból, jaki wiąże się z zabiegiem, jest nazywany „bólem szczęścia”. „Znoszę go, bo wiem, że będzie cudownie, jak już będzie po wszystkim” - mówi Tania, która planuje być wyższa aż o 10 cm.

_____________________________

NIE PRZEGAP:

>>> Oto najbardziej rozwiązłe kobiety świata
>>> Najpiękniejszy uśmiech show-biznesu
>>> Ile ta gwiazdeczka wydaje na swoją urodę?