Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak przeżyć zimę bez opryszczki

22 lutego 2011, 12:26
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jak przeżyć zimę bez opryszczki
Shutterstock
Swędzenie, pieczenie, a w końcu wykwit na górnej wardze - to częste dolegliwości zimą. Sprzyja im m.in. wychłodzenie organizmu, częste zmiany temperatur, zmęczenie, promienie UV.

Wirus opryszczki tylko czeka, aż nasz organizm się osłabi by oszpecić nam uśmiech. Warto więc uzupełnić apteczkę o preparaty w formie maści czy plasterków. Zwykle wystarczają. A gdy nawroty są przynajmniej kilka razy w roku – iść po pomoc do lekarza.

Awaryjny zestaw

Leczenie maściami lub plastrami warto zacząć już przy pierwszych oznakach i stosować przynajmniej co sześć godzin. Dlatego przyda się awaryjny zestaw medykamentów. A jeśli nie mamy ich pod ręką, można osuszać np. spirytusem salicylowym.

Na dłużej kłopotu pozbędziemy się stosując leki doustne, a w skrajnych przypadkach zastrzyki. Ale tylko 7 proc. mężczyzn i 11 proc. kobiet według badań OBOP zgłasza się z opryszczką do lekarza.

– Terapia lekiem trwa zwykle kilka miesięcy i przynosi dość dobre rezultaty. Wirusa nie da się zniszczyć bo ukrywa się w zwojach nerwowych, ale można zablokować jego namnażanie, a więc i nieprzyjemne objawy – mówi dr Waldemar Stępień, dermatolog i wenerolog z wrocławskiego Szpitala Specjalistycznego z Przychodnią EuroMediCare.

Nie drapać

Wszystkie preparaty medyczne na rynku zawierają ten sam składnik - acyklowir. Hamuje on namnażanie wirusa HSV-1. Niestety skutecznego leku ani szczepionki na tzw. zimno nie wynaleziono. Lekarze ostrzegają przed rozdrapywaniem pęcherzyków, w których czai się masa wirusów. Jeśli zatrzemy nimi np. oko, wirus może spowodować trwałe szkody.

Herpes Simple – bo tak nazywa się opryszczka, to jeden z najczęściej występujących u ludzi wirusów. Ten, który atakuje twarz to HSV-1, a o wiele bardziej krępujący, choć niewidoczny HSV-2, atakuje narządy płciowe kobiet i mężczyzn. Zależnie od szacunków uznaje się, że zakażonych może być od 30 do nawet 80 proc. Polaków. Bo zarazić się jest łatwo – przez pocałunek, dotyk, kubek, ręcznik.

Skąd wiadomo, że to nie zwykły wyprysk? Miejsce chorobowo zmienione najpierw zaczerwienia się, swędzi, piecze. Z czasem pojawiają się bolesne pęcherzyki z bezbarwnym płynem, a dalej na ich miejsce strupki. Zwykle trwa to tydzień, najwyżej dwa. A potem kłopot znika. Do następnego razu.

Podczas ciąży

W przypadku kobiet planujących powiększenie rodziny opryszka może pomóc lub zaszkodzić. Wszystko zależy, który z wirusów nas dopadł. Mając za sobą epizod z HSV-1 przekażemy noworodkowi odporność, przynajmniej na jakiś czas. Jeśli zaś mamy kłopot z HSV-2, powinniśmy uprzedzić o tym lekarza. W czasie ciąży czy naturalnego porodu wirus może przedostać się do organizmu dziecka i spowodować w nim spustoszenie.

- Na szczęście opryszczka narządów rodnych zdarza się rzadko. Ale dla bezpieczeństwa dziecka lekarz może zalecić cesarskie cięcie – mówi dr Waldemar Stępień.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj