Dziennik Gazeta Prawana logo

Dramatyczny finał odchudzania: 16-latka umarła w cierpieniach

24 listopada 2010, 10:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dramatyczny finał odchudzania: 16-latka umarła w cierpieniach
Shutterstock
Zaczęło się od noworocznego postanowienia powziętego przez matkę i córkę. Skończyło na cmentarzu. Tę 16-latkę dieta zaprowadziła do choroby i śmierci w męczarniach. Nikt nie potrafił jej pomóc.

Tragedia spotkała 16-letnią Brytyjkę, wzorową uczennicę prywatnej szkoły w Londynie. Anna Wood poważnie potraktowała swoje noworoczne postanowienie o zrzuceniu wagi. Podjęte pomimo, że zdaniem jej ojca wcale nie byłą gruba. „Miała typową dla jej wieku figurę z odrobiną tłuszczyku, z którego zwyczajnie się wyrasta” – przekonywał tata dziewczyny.

Pierwszymi, których zaniepokoiła niknąca w oczach sylwetka Anny, byli nauczyciele. „Z początku pomyśleliśmy, że przesadzają” – wspomina ojciec nastolatki. Dziewczyna oszukiwała otoczenie typowymi trickami anorektyczek. W końcu została objęta opieką lekarza rodzinnego i psychologa. Nikt jednak – ani specjaliści, ani wychowawcy czy bliscy – nie potrafił już przekonać jej do jedzenia.

„Wszystko działo się tak szybko od momentu kiedy ją zdiagnozowano do chwili kiedy odeszła” – opowiada matka Anny – „nawet nie zdążyliśmy się dowiedzieć, jak jej pomóc”.
We wrześniu Anna znalazła się w szpitalu. Wychłodzona, słaba, tracąca świadomość, ze skórą tak przesuszoną, że pękała.

Po czterech miesiącach opuściła placówkę i rozpoczęła pracę z dala od domu. Uspokojeni rodzice nie podejrzewali nawet, że codziennie pokonywała pieszo sześć mil i nigdy nie tknęła zapakowanego jej lunchu. Kolejny pobyt w szpitalu oznaczał już ryzykowną operację. 

Organizm nie wytrzymał. Uszkodzenia mózgu, paraliż, zapadnięte płuca – takie szkody poczyniła w ciele Anny anoreksja. 26-ego marca nastolatka zmarła. Na atak serca.

Czy można ochronić dziewczyny takie jak Anna? Jej rodzice wierzą, że tak, dlatego alarmują innych rodziców i przestrzegają ich przed bagatelizowaniem nadmiernego odchudzania. „Dopóki Anna nie trafiła do szpitala, nie zdawaliśmy sobie sprawy, że jej sytuacja jest tak poważna. Chcielibyśmy, aby rodzice wiedzieli, gdzie szukać pomocy” – przekonuje matka Anny. „My byliśmy bezsilni.”

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Papilot.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj