38-letnia modelka wypowiedziała się także na temat zmiany standardów w świecie mody. Swoją karierę zaczynała jako 17-latka, nosząc wówczas rozmiar 36, ale jak przyznaje - według dzisiejszych standardów - byłaby jak na modelkę "zbyt gruba".

Reklama

- Dzisiaj oczekuje się, że będziemy nosić rozmiar zero. Kiedy zaczynałam karierę modelki, nie wiedziałam, że taki rozmiar w ogóle istnieje - powiedziała Tyra Banks.

Banks prosi jednak, żeby społeczeństwo nie winiło za taki stan rzeczy samych modelek, ale branżę, która wymusza na nich utrzymanie nierealnych i niezdrowych sylwetek. Zdradziła też, że wiele początkujących modelek dzwoni do niej po wsparcie, często będąc w stanie załamania nerwowego.

- Mam nadzieję, że inicjatywa "Vogue'a" poprawi sytuację i modelki przestaną płakać: "jestem głodna i zmęczona, ale chcę się utrzymać na szczycie". "Vogue" tworzy standardy, za którymi, mam nadzieję, będą będą inne redakcje - powiedziała Banks.

Modelka zaapelowała także do matek, aby wzięły odpowiedzialność za zdrowie swoich córek i nauczenie ich odpowiedniego podejścia do własnego ciała. Wspomniała, jak kiedyś usłyszała, że ma zbyt kobiece kształty, żeby współpracować z określonymi projektantami, a mama otarła jej łzy z twarzy i zabrała ją na pizzę.

- Siedziałyśmy w małej pizzerii w Mediolanie i zastanawiałyśmy się, jak przekuć moje kobiece kształty w atut. Właśnie dzięki temu, że nie głodziłam się i nie odchudzałam na siłę, zostałam potem supermodelką, a dziś jestem kobietą biznesu - podkreśla Tyra Banks.

>>> ZOBACZ ZDJĘCIA!