Widzowie TVN Style długo musieli czekać na wspólny program pań Kwaśniewskich...

Jolanta Kwaśniewska: Faktycznie, Olę bardzo długo trzeba było namawiać, żebyśmy zrobiły wspólny program. Wynikało to z tego, że przez bardzo długie lata cokolwiek by zrobiła, mówiono, że wszystko zawdzięcza rodzicom – do „Tańca z gwiazdami” trafiła dzięki tacie prezydentowi, tata załatwił to, że dziecko skończyło studia, że dostało pracę. Każda rzecz przez tabloidy opisywana była jako załatwiona przez rodzinę, tak jakby Ola sama nie umiała czegokolwiek osiągnąć i swoją pozycję, sukcesy, choćby najmniejsze, zawsze zawdzięczała tylko i wyłącznie rodzicom. Ja na Olę nie naciskałam, nie prosiłam, bo nie chciałam jej zaszkodzić. Moja córka od kilku lat sama pracuje na swoje nazwisko, jest dziennikarką i dzięki solidnym fundamentom psychologicznym przeprowadza bardzo ciekawe wywiady.

Program pokazuje idealną sytuację, gdzie matka i córka dyskutują na najróżniejsze tematy. To nie jest częste w polskich domach. Myśli pani, że uda wam się tę sytuację zmienić.

Mam nadzieję, ale nie jestem taką optymistką, żebym wierzyła, że po każdym programie kobiety usiądą i będą nagle rozmawiać. Chciałabym, aby tak się stało, w końcu kropla drąży skałę. Ja o tym wiem, jestem z tego dumna i jest mi ogromnie miło, że dla wielu Polaków jesteśmy wzorcem, jeśli chodzi o stosunki rodzinne, zarówno z moim mężem, jak i z Olą. Niestety w polskich domach to nie jest wcale normą, dziewczyny pracujące tutaj mówią, że nie mają tak dobrych stosunków z własnymi mamami. Jeśli więc nasz przykład, doświadczenia, cała droga życiowa, wspaniali goście, jacy przychodzą do naszego programu, mówią o najróżniejszych doświadczeniach z własnego życia, w jakimkolwiek stopniu mogłyby pomóc, to bardzo dobrze.

Czym różni się wasz program od typowego talk-show?

Na pewno formuła programu – mądrej dysputy o sprawach istotnych dla każdej z nas, rozmawiamy o sprawach, o których warto rozmawiać w każdym domu. Myślę, że tematyka, która będzie poruszana w programie, oraz bardzo ciekawi goście zachęcą widzów do oglądania „Matek i córek”.

Dla Polek pozostaje pani ikoną stylu. Korzysta pani z porad stylistów na co dzień? Śledzi modę na bieżąco?

Nigdy nie miałam stylisty, ani przez 10 lat prezydentury, ani teraz. Śledzę modę, ale staram się jej nie wyprzedzać. Poza tym nie mam zbyt wiele czasu na przeglądanie czasopism modowych – czasami w samolocie popatrzę, co proponują projektanci, styliści. Staram się ubierać w sposób sensowny, namawiam też Polki, aby stawiały na jakość, jeśli chodzi o zawartość ich szafy. Patrzmy na to, jaką mamy sylwetkę, nie deprecjonujmy nikogo ze względu na rozmiar, nie dajmy się zwariować.

>>> Czytaj także: Kasia Glinka w ciąży trzyma się za brzuszek.