W przeciwieństwie do niektórych swoich rówieśniczek, Cate Blanchett nie boi się upływu czasu i starości. To naturalna kolej rzeczy, która dosięgnie każdego człowieka i zdaniem aktorki należy z godnością stawić jej czoła.

- Od dekady obserwowaliśmy modę na poprawianie natury. Teraz się od tego odchodzi. Ludzie zauważyli, że na dłuższą metę to nie jest takie wspaniałe rozwiązanie - mówi Blanchett.

Aktorka nie ocenia innych kobiet, które zdecydowały się na operacje plastyczne, bo każdy ma prawo decydować o tym, co jest dla niego odpowiednie. Sama postawiła na naturalność.

- Byłabym po prostu przerażona tym, jak po takiej operacji wyglądałabym w przyszłości. Summa summarum po takich zmianach widzisz "dzieło", nie siebie. To nie napawa mnie podziwem - to napełnia mnie współczuciem - wyznaje 42-letnia gwiazda nagrodzona Oscarem za film "Aviator".

Piękna Cate Blanchett ma jednak swoje sposoby, by utrzymać młody wygląd. Chętnie sięga po naturalne i sprawdzone metody.

- Codziennie rano wypijam tradycyjną szklankę wody z sokiem z cytryny. To dodaje mi energii, dzięki niej mój organizm działa jak należy. Stosują to Francuzi, a jeszcze wcześniej stosowali Egipcjanie - zdradza aktorka. - Są jednak starożytne praktyki, których nigdy nie zastosuję - na pewno nie wykąpię się we własnym moczu - dodaje.

Poglądy Cate Blanchett na temat odmładzania się za pomocą skalpela podziela więcej światowej sławy aktorek. Do klubu przeciwniczek operacji plastycznych należą: Rachel Weisz, Emma Thompson i Kate Winslet, które uformowały "Brytyjską Ligę Przeciwko Operacjom Plastycznym".

Aktorki sprzeciwiają się ciążącej na kobietach Hollywood presji pięknego wyglądu. Ich "liga" ma być bardziej sposobem na publiczną krytykę dyskryminacji ze względu na wiek niż prawdziwą organizacją. 

>>> CZYTAJ TAKŻE: Niszczycielska siła botoksu: upiorna twarz Carli Bruni.