Dziennik Gazeta Prawana logo

Olejnik: Kayah myślała, że jestem jędzą

14 września 2009, 15:47
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Olejnik: Kayah myślała, że jestem jędzą
Inne
Są przyjaciółkami od lat. Ale nie takimi, co to szczebioczą i plotkują na każdy temat. Różnią się i uzupełniają jednocześnie. Nigdy się nie obnosiły ze swoją relacją, być może dlatego niektórzy będą zszokowani tym wyznaniem. Co połączyło Monikę Olejnik i Kayah? Co je może poróżnić? Do czego potrzebują mężczyzn? Przeczytaj.
fr_dowod1007_245819a_963545.jpg
fr_dowod1007a_245820a_963596.jpg
Olejnik: Kayah myślała, że jestem jędzą

Przyjaźń łączy je od wielu lat, jednak nigdy się z nią nie obnosiły. Mają identyczny gust i bywa, że kupują takie same sukienki, choć robią zakupy w różnych częściach świata. Różnią się, więc i uzupełniają. O tym, jak zaczęła się ta relacja, dlaczego tak się lubią i czym w ogóle jest przyjaźń, opowiadają "Gali".



Poznał je ze sobą były partner Moniki - Tomek. Obie mówią zgodnie, że do dziś jest między nimi łącznikiem. Najchętniej spędzają wspólnie czas na zakupach: "Monika ostatnio zadzwoniła do mnie i mówi: >>Kupiłaś moją sukienkę!<<. Upatrzyła ją sobie w Paryżu, ale ja byłam pierwsza" - śmieje się Kayah.

Jednak to nie zapełnianie szafy nowymi zdobyczami jest najważniejszą płaszczyzną porozumienia. "W Monice niesamowite jest to, że umie połączyć bycie atrakcyjną kobietą z wiedzą i charyzmą. No i ma świetny gust" - mówi artystka. A Olejnik dodaje: "A mnie bardzo podoba się to, że Kayah nie dość, że sama jest fantastyczną piosenkarką, autorką tekstów, bardzo kreatywną artystką, to jeszcze ma czas i serce, żeby kreować nowych twórców. Imponuje mi tym, że nie zazdrości nikomu talentu. To niesamowite, że ma jeszcze siłę zabiegać o karierę innych. W dzisiejszych czasach to jest bardzo rzadkie".

Zgodnie twierdzą, że w przyjaźni jest tyle samo brania, co dawania: "Rzeczywiście w przyjaźni użyteczność miesza się z przyjemnością. Bo to, że można się komuś wyżalić, wyspowiadać, poradzić, jest zarówno przyjemne, jak i cenne w każdej sytuacji" - przekonuje Monika. A przyjaciółka wtóruje jej: "Nie traktuję Moniki użytkowo. Nie napadam jej. Raczej szukam przyjemności w kontakcie z nią".

Jak Monika i Kayah zapatrują się na twierdzenie, że wśród kobiet przyjaźń zawsze podszyta jest rywalizacją? "Czasem czuć niechęć od kogoś z samej - brzydko mówiąc - suczej tendencji, eliminacji konkurentki" - stwierdza Kayah. "Ale polega to raczej na jej dyskomforcie. Choć i nam się on udziela. Człowiek, kiedy nie czuje się komfortowo i bezpiecznie na jakiejś swojej płaszczyźnie lub po prostu jest niespełniony i niepewny własnej wartości, potrafi być wrogi. Dotyczy to szczególnie kobiet. Mężczyźni mają przecież swoją słynną męską solidarność. Kobiety zbyt często rywalizują między sobą, zamiast się wspierać. Ktoś spełniony jest ciekawy innych ludzi. Nie mówiąc o tym, że ludzie się nie dzielą na mężczyzn i kobiety, jeśli chodzi o sympatię czy swoistą chemię, ale na mądrych i głupich, fajnych i nie".

Mimo przeszkód relacje damsko-damskie są bardzo istotne: " [Kobieta daje kobiecie] Zrozumienie" - mówi piosenkarka. "Pamiętam, że kiedy urodziłam Rocha, czułam się osamotniona i bardzo potrzebowałam zrozumienia. Tak się złożyło, że nikt z mego otoczenia nie miał dzieci. Stałam się towarzysko mało atrakcyjna. Byłam typową młodą matką, która wciąż opowiada o chorobach dziecka. Dlatego teraz staram się być wsparciem dla dziewczyn, które zostają mamami. Wiem, jak to jest. Nawet jeśli facet zna się na zupkach i pieluszkach, nie wie, co to nawał pokarmu czy buzujące hormony obniżające nastrój i poczucie własnej wartości" - podkreśla. A dziennikarka wtrąca: "Z kobietami lepiej się rozmawia o życiu. Mężczyźni albo oceniają, albo od razu chcą działać. A z kobietą można sobie tak po ludzku pogadać. O sprawach ważnych i mało istotnych".

Bliska relacja z kobietą powinna być dopełniona przyjaźnią z przedstawicielem płci brzydkiej: "Ja mam przyjaciół mężczyzn, również tych, z którymi kiedyś coś mnie łączyło. I ręczę, że może się to przerodzić w przyjaźń bez podtekstów…" - zapewnia Monika. A Kayah uzupełnia: "Po prostu chemia wygasa i zostaje coś dużo wartościowszego".

Na przewrotne pytanie dziennikarki, czy Monika mogłaby się zaprzyjaźnić z LPR-owcem, żelazna dama dziennikarstwa odpowiada: "Gdyby to był fajny LPR-owiec, to dlaczego nie? Wówczas szybko by się wypisał z LPR-u… Ale pewnych rzeczy nie mogę tolerować".

A jak główne zainteresowane oceniają własną, wieloletnią i żywą przyjaźń? "Czasami są fajne osoby, a między nimi >>nie styka<<. Między mną a Kayah od razu była chemia. Kayah dla mnie jest osobą, z którą chętnie szczerze rozmawiam…". "Musi być chemia i to coś, co powoduje, że mamy poczucie jakiejś przynależności do stada. Znajdujemy podobieństwa między sobą, a różnice są tylko fascynujące" - podkreśla Kayah.

Cały wywiad przeczytasz
________________________________________

>>> Brzydka przyjaciółka to skarb
>>> Pięć kobiet, które mogą zagrozić twojemu związkowi
>>> Kawały o blondynkach są szkodliwe

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj