Pory roku wywierają znaczący wpływ na każdy aspekt funkcjonowania naszego organizmu, również na sposób odżywiania. Jeśli nosimy się już od dłuższego czasu z planami poprawy naszej diety, to właśnie lato oraz wczesna jesień są na to idealnym momentem. Są to jedyne okresy w roku, kiedy mamy pod dostatkiem świeżych warzyw i owoców, dojrzewających w naturalnych warunkach. To również okazja do tego, by popracować nad zdrowym nawykami w zakresie żywienia, latem bowiem mamy mniejszy apetyt na obfite i ciężkie dania. O tym, po jakie produkty warto sięgnąć w ramach letniej diety, a których z nich lepiej unikać, opowiada Ewa Glońska-Strączek – pedagog zdrowia, psychodietetyk, pielęgniarka oddziałowa z Polsko-Amerykańskich Klinik Serca, Centrum Kardiologii i Kardiochirurgii w Bielsku-Białej, Grupa American Heart of Poland.

Reklama

Jako mieszkańcy kraju o klimacie umiarkowanym faktycznie musimy się mierzyć z koniecznością dostosowania do zmiennych warunków otoczenia, temperatury oraz dostępności sezonowych produktów spożywczych. Zdaniem Ewy Glońskiej-Strączek warto jednak uczynić z tego atut i wykorzystać to jako szansę na urozmaicenie diety.

Lato to czas, kiedy najłatwiej o wprowadzenie zmian w dotychczasowym sposobie odżywiania. To właśnie latem oraz wczesną jesienią mamy dostęp do najzdrowszych produktów, które są bogate w witaminy i składniki mineralne oraz przeciwutleniacze. Połączenie odpowiedniej ilości wody, regularnych posiłków oraz zbilansowanych potraw, które zawierają sezonowe warzywa i owoce stanowi klucz do diety, która wpłynie na doskonałe samopoczucie – przekonuje dietetyczka.

Jakie produkty i potrawy powinny znaleźć się w późnoletniej diecie?

Jak podkreśla ekspertka, latem warto jak najczęściej sięgać po świeże sezonowe warzywa i owoce.

Reklama

Warzywa i owoce, zwłaszcza surowe, mogą być podawane w formie sałatek lub surówek, ale również np. sorbetów, koktajli czy świeżo wyciskanych soków. Świetnym rozwiązaniem są też zupy chłodniki, które wzbogacone np. o gotowane jajko na długo zapewnią nam poczucie sytości – tłumaczy Ewa Glońska-Strączek. – Po warzywa powinniśmy sięgać jak najczęściej, nieco ostrożniej wybierajmy owoce, ponieważ oprócz cennych składników zawierają też sporo cukru. Optymalnie, by były to 2-3 porcje dziennie – dodaje.

Reklama

Wśród innych produktów, które warto dołączyć do letniej diety zwróćmy szczególną uwagę na chude gatunki mięs oraz ryb, świeże zioła i łagodne przyprawy oraz niskotłuszczowe mleko i przetwory mleczne, takie jak kefir, maślanka, jogurt czy zsiadłe mleko.

Czego latem lepiej unikać?

Dieta na letnie dni powinna eliminować produkty będące bogatym źródłem tłuszczów. Ponadto korzystne jest też zmniejszenie spożywania żywności bogatej w białko, gdyż składnik ten przyczynia się do nasilenia intensywności woni wydzielanego potu – przestrzega dietetyczka.

Podczas upałów ograniczajmy takie produkty jak: mięso (szczególnie gatunki tłuste, np. boczek, karkówka) oraz tłuszcze, zwłaszcza zwierzęce, np. masło, smalec. Warto też odstawić na bok ostre przyprawy o działaniu rozgrzewającym, np. ostra papryka, pieprz, curry.

Uważajmy również na kawę i mocną herbatę oraz oczywiście alkohol, który odwadnia i rozszerza naczynia krwionośne, co może skutkować wahaniami ciśnienia, zaburzeniami rytmu serca, przyczyniać się do udarów i omdleń. Lato jest też doskonałym momentem, aby wyeliminować ze swojej diety słodycze, wyroby cukiernicze, słone przekąski oraz dania typu fast food – zachęca Ewa Glońska-Strączek.

Pamiętaj o wodzie!

Wysokie temperatury powodują, że pocimy się znacznie mocniej, skutkiem czego latem szybciej może dojść do odwodnienia organizmu. Dlatego też płyny to absolutna podstawa w kwestii zdrowej diety podczas trwania lata. Jak zaznacza ekspertka, według WHO kobiety potrzebują dziennie około 2,7 litra wody, a mężczyźni nawet 3,7 litra.

Oczywiście zupełnie jak w przypadku zapotrzebowania kalorycznego, do kwestii nawadniania organizmu też należy podchodzić indywidualnie. Czynniki takie jak wiek, spożywane posiłki, a także aktywność fizyczna mają tutaj kluczowe znaczenie. Szczególnie warto zwrócić uwagę na dzieci, którym w czasie zabawy zdarza się zapomnieć o regularnym nawadnianiu. Instytut Żywności i Żywienia wskazuje, iż dziecko powinno wypijać 100 ml wody na kilogram swojego ciała. Dziecko, którego waga wynosi dziesięć kilogramów, powinno wypić około 1 litra wody, zaś to, które waży 20 kg – 2 litry – podkreśla dietetyczka.

Uwaga na sól i wysokie temperatury

Niewłaściwa dieta oraz zbyt mała podaż płynów w upalne dni mogą nieść nieprzyjemne konsekwencje. Wysoka temperatura sprzyja powstawaniu obrzęków. Jest to problem, z którym szczególnie często borykają się kobiety, odczuwając puchnięcie nóg w czasie gorących dni.

Dzieje się tak dlatego, że żyły ulegają rozszerzeniu i dochodzi do zalegania krwi w dolnych partiach ciała. Nieprawidłowe nawyki żywieniowe mogą jeszcze nasilić te nieprzyjemne objawy. Jeśli nawodnienie nie jest wystarczające, to organizm bardziej oszczędza i gromadzi obecną w nim wodę, następuje jej zatrzymywanie, co w konsekwencji prowadzi do obrzęków ciała – tłumaczy Ewa Glońska-Strączek.

Obrzęki i puchnięcie nóg to również efekt wysokiego spożycia soli. Nieprzyjemne objawy nasilają się zwłaszcza wtedy, gdy jednocześnie mamy do czynienia z niedoborami potasu. Potas jest pierwiastkiem niezbędnym do obniżania stężenia sodu oraz regulacji gospodarki wodnej w organizmie. Jeśli jest go zbyt mało, przy równocześnie wysokiej podaży sodu, to może następować nadmierna retencja wody w organizmie, objawiające się opuchlizną, cellulitem wodnym i wahaniami wagi.

Wysokie temperatury mogą być niebezpieczne dla zdrowia. Nadmiar słońca może doprowadzić do oparzeń skóry, odwodnienia organizmu lub udaru cieplnego. Przy odwodnieniu czy udarze cieplnym wzrasta ryzyko wystąpienia zawału serca, udaru mózgu oraz niewydolności nerek. Upał wpływa też na bezpieczeństwo żywności, dlatego po zrobieniu zakupów najlepiej jest szybko wrócić do domu. Jeżeli świeże produkty poleżą w bagażniku auta kilka godzin, mogą się już nie nadawać do spożycia, szczególnie chodzi tu o mięso, ryby i ich przetwory, produkty mleczne oraz mrożonki. Ryzyko można nieco zmniejszyć, przewożąc wrażliwe produkty w styropianowych pojemnikach lub torbach termoizolacyjnych – radzi ekspertka.