Sezon ślubny zaczął się na dobre. Od niedawna para młoda może zdecydować się na nowy rarytas - wypuszczenie motyli pod kościołem tuż po ceremonii zaślubin.

Okazuje się, że Polacy chętnie korzystają z tej oryginalnej usługi.

- Najwięcej zamówień spływa w środku sezonu: w lipcu i sierpniu, ale zdarzają się już w kwietniu, czy jeszcze w październiku. W tych przypadkach zawsze uzależniamy realizację od warunków pogodowych. Najważniejsze są motyle, ich zdrowie i bezpieczeństwo. Zamówienia spływają raz częściej, raz rzadziej, nie ma tu żadnej normy - mówi Krzysztof Głośnicki, który hodowlą motyli zajmuje się od wielu lat.

Różne są także ilości kupowanych motyli. Można nabyć symbolicznie kilka sztuk, kilkadziesiąt, a dla uzyskania szczególnych wrażeń - nawet kilkaset.

Taka ślubna atrakcja ma także odpowiednią cenę, bowiem motyle najczęściej hodowane są specjalnie na daną ceremonię zaślubin.

- Na razie koszty są uzależnione od rodzaju i ilości zamawianych motyli. Im więcej jest zamawianych, tym niższa jest cena. Zestawy kolorystyczne bazujące na różnych gatunkach rusałek kosztują średnio kilkanaście złotych za 1 motylka. Gatunki trudniejsze w hodowli są droższe i kosztują do kilkudziesięciu złotych za motyla - powiedział Głośnicki.

Hodowca zdradził także, że za każdym razem trzeba wyhodować dwa razy więcej motyli niż jest w zamówieniu. Powodem jest krótka żywotność tych owadów (kilka dni) oraz niemożność dokładnego zaplanowania wyklucia się motyli.

- Ślub przecież nie może czekać, aż wykluje się oczekiwana ilość motyli - mówi Głośnicki, który obecnie prowadzi na Pomorzu Farmę Motyli. - Nasza misja polega na wypuszczaniu jak największej liczby motyli na jak największej powierzchni. Jest to amatorska próba zasiedlania motylami nowych środowisk w miejsca urbanizowanych i industrializowanych. Środki uzyskiwane ze sprzedaży przeznaczamy na hodowlę także tych gatunków, których nie sprzedajemy z uwagi na ich nieodpowiednie cechy osobnicze. Nie wszystkie motyle poradziłyby sobie po wypuszczeniu w środowiskach okolic miast - tłumaczy hodowca.

Głośnicki obala także mit, że wypuszczanie motyli podczas ślubów jest dla nich szkodliwe.

- Motyle potrafią pokonywać ogromne odległości, a opracowany przez nas sposób przewożenia motyli jeszcze nigdy nie doprowadził do ich śmierci, czy choćby uszkodzenia. Na całym świecie funkcjonują ogromne farmy hodowlane motyli, których celem jest zachować od unicestwienia zarówno motyle, jak i środowiska ich występowania. Nasza działalność jest tylko skromnym wkładem w dużo większą sprawę. Niestety, bez pomocy, w postaci opieki hodowlanej, motyle wyginą bezpowrotnie. Zmiany zaszły już za daleko i samo objecie określonych gatunków ustawową ochroną, to zbyt mało, aby ocalić piękno tracone bezpowrotnie - mówi hodowca.

Aby tym pięknym owadom nic się nie stało podczas transportu na miejsce zaślubin, przewożone są klimatyzowanymi samochodami w specjalnych koszach wykonanych z przewiewnej siateczki poliamidowej.

- Dodatkowo są osłaniane nieprzezierną tkaniną, aby wyeliminować ewentualny stres przebywania w nieznanym środowisku. Podczas transportu motyle po prostu śpią - mówi Głośnicki.

Więcej informacji na stronie www.farmamotyli.pl

>>> ZOBACZ RÓWNIEŻ!