Danuta Wałęsa, żona Lecha i matka ośmiorga dzieci, przyznała w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu ZET, że jej mąż jest zazdrosny nie tylko o jej wydaną właśnie książkę. "W ogóle z natury jest zazdrosnym mężczyzną. Może to i dobrze, ale nie do końca" - zastanawiała się. Wspominała, że Lechowi Wałęsie niezwykle ciężko przychodziło publiczne chwalenie jej. "Kiedy słuchał w radio relacji i dziennikarze pytali, jak wypadła jego żona, odpowiadał "na trzy z plusem". Wtedy poczułam się trochę niedowartościowana, bo zamiast powiedzieć: <moja żona jest wspaniała, na piątkę>, to <trzy z plusem>. Jak to: to jemu się nie podobałam, a innym podobałam? To było niezrozumiałe" - mówiła Danuta Wałęsa.

Była Pierwsza Dama wspominała też wyjazd do Oslo, gdzie obierała w imieniu męża przyznaną mu Pokojową Nagrodę Nobla. "To była nagroda dla mnie za te wszystkie trudne chwile, ciężkie czasy, za to, że byłam sama. Kiedy dowiedziałam się, że pojadę do Oslo, postawiłam sobie takie zadanie, że nie jadę jako Danuta Wałęsa, ale jako kobieta z Polski, gdzie będę reprezentować wszystkie kobiety. I to się bardzo udało, ponieważ kiedy później wyjeżdżałam za granicę, to panie, które spotykałam, mówiły, że są dumne, że je tak reprezentowałam" - przyznała żona Lecha Wałęsy.

Pytana o chwilę, kiedy powiedziała "nie" obecności polityki w domu, wspominała czas, kiedy była matką, żoną, "kurą domową", i kiedy dotarła do kresu sił. Wtedy jej mąż przeniósł się ze sprawami politycznymi, nieustannymi spotkaniami gdzie indziej. "To było najgorsze, że w większości to byli mężczyźni z klapkami na oczach, którzy nie rozumieli, że to jest dom, że są w nim dzieci, że nie można przychodzić o 8 rano. Przychodzili, siadali, kawa, herbata, a jak było śniadanie, to jeszcze do śniadania" - opowiadała Danuta Wałęsa, przyznając, że jej dom był miniaturą polskiego społeczeństwa. "To nie był dom, to była Solidarność! W pewnym momencie uderzyłam pięścią w stół i powiedziałam, że już tak nie mogę" - mówiła.

Danuta Wałęsa przyznała także, że jej mąż bez wątpienia należy do tego typu mężczyzn, którzy uważają, że kobieta jest ich własnością. Pytana, jak przez radio zwróciłaby się do męża - czy może Lechu, czy Leszku, mężu - odpowiedziała: "Kochanie, nie denerwuj się, wszystko jest fajnie!"