Te kobiety, które zdecydowały się robić karierę kosztem życia osobistego, lekko nie mają. Nie tylko dlatego, że nie ma kto im podać herbaty w chorobie, czy że nie mają z kim pójść na imprezę – również w pracy muszą się ze swojego wyboru tłumaczyć.

Wolna – bez dzieci, bez rodziny, czasem także bez partnera z wyboru. Zadbana, dobrze wykształcona i z pieniędzmi. Ma wolny czas, długie weekendy na pielęgnowanie swoich pasji i cały domowy budżet tylko dla siebie.

OBIEKT ZAZDROŚCI I ZAWIŚCI

Wśród kobiet, które pracę traktują tylko jako dodatek do życia, a nie źródło spełnienia, taka kobieta jawi się jako osoba innego gatunku, która dzieci pewnie pożera na śniadanie. Z miejsca przypisuje się jej niechęć do macierzyństwa i pobłażliwy stosunek do wartości rodzinnych. Uznana za pozbawioną uczuć wyższych, zaprogramowana na sukces kobieta jest za swoją ambicje karana często przez same kobiety, za to mężczyźni uznają ją za dziwo i osobę bezpłciową.

UKARANE ZA AMBICJĘ

Choć pracują dwukrotnie tyle, co inni i chętnie zostają po godzinach, ich szefowie odmawiają im prawa do awansu. Za powód podają brak... czynnika ludzkiego! Tak mówią wyniki badań dr Caroline Gatrell, która spędziła 6 lat badając środowisko pracy kobiet bezdzietnych*.

"Panie, które zdecydowały się wybrać karierę zamiast dzieci, spotykają się z brakiem zaufania i niesprawiedliwym traktowaniem" – mówi pani doktor. Każą je jednak nie tylko kobiety, ale również sami szefowie, którzy teoretycznie powinni być z takiego obrotu sprawy zadowoleni. Według nich kobiety te nie potrafią nawiązać w pracy prawidłowych relacji z innymi kobietami i posiadają mniej inteligencji emocjonalnej, która bardzo przydaje się w relacjach biznesowych. Matki, rzekomo lepiej odczytują intencje rozmówcy i są bardziej wyczulone na gesty i mimikę. Ponadto, polegają na intuicji a nie na rozumowym i logicznym rozwiązywaniu problemów, co nagle okazuje się być przeszkodą. Według szefów, badanych przez doktor Gatrell, kobiety bezdzietne są odrzucane przez swoich kolegów w pracy, stawiane poza nawiasem, co jednocześnie wyklucza je przy rozdzielaniu awansów.

KIEDY W KOŃCU "ZASKOCZĄ"?

Innym powodem dyskryminacji kobiet bezdzietnych, a pozostających wciąż w tzw. "wieku rozrodczym" jest fakt, że ich pracodawcy podejrzliwie patrzą na ich nieuregulowaną sytuację rodzinną. Te kobiety, które już mają mężów i dzieci są przewidywalne, te samotne są bacznie obserwowane – szefa nurtuje kiedy wezmą ślub i czy zajdą w ciążę. Przełożony boi się powierzać im skomplikowane zadania, aby w środku wypełniania planu nie okazało się, że kobieta zaskoczy go wiadomością o zmianie swojego statusu cywilnego.

NAJLEPIEJ JEST BYĆ SZEFEM

Oczywiście, łatwo sobie wyobrazi, że kobiety z dziećmi również lekko pod tym względem nie mają, wychodzi więc na to, ze każda kobieta pracująca, niezależnie od tego czy jest matką czy nie, ma w życiu zawodowym przechlapane.

Kobiety z dziećmi oskarża się o brak skupienia na pracy i wieczne zwolnienia na dzieci a kobiety bez dzieci obarcza się łatką oziębłych i nieludzkich. W tej sytuacji, najlepiej jest być szefem, ale jak wiemy tu kobiety napotykają szklany sufit i koło się zamyka…

* Dr Caroline Gatrell z Lancaster University Management School przeprowadziła na potrzeby swoich badań 120 wywiadów, korespondowała z ponad 1400 kobietami i przeszukała liczne fora internetowe poświęcone tej tematyce. Wyniki swojej pracy opublikowała w książce: "Embodying Women's Work".