Używamy tych samych słów. Ale pogadać to sobie możemy z przyjaciółką. Z nimi co najwyżej rozmawiać. Nie o wszystkim, bo oni i tak będą narzekać: kobiet w ogóle nie można zrozumieć. Mówią "tak", a to znaczy "nie". No i domyśl się, człowieku.
Mają trochę racji. Ale to wynika z tego, że nie nauczyli się naszego języka, a my nie znamy do końca ich mowy. Czy zatem można jeszcze coś zrobić, żeby nie skazywać się na wspólne milczenie?

Wszystko tkwi w głowie

Aby łatwiej zrozumieć różnice w używaniu języka przez kobiety i mężczyzn, trzeba szybko się przeszkolić z zakresu anatomii.

MÓZG - najważniejszy organ naszego ciała.

Przeciętny mózg dorosłego mężczyzny waży około 1,4 kg, przeciętnej kobiety - 1,3 kg. Niech ci jednak żaden mężczyzna nie wmówi, że to dowodzi, iż kobiety z natury są mniej inteligentne od mężczyzn. W żadnym wypadku wielkość ani waga mózgu nie świadczą o błyskotliwości. Również nie liczba komórek mózgowych. Jak bowiem w 1997 r. dowiódł duński badacz, Bert Pakkenberg, mężczyźni mają przeciętnie o cztery miliardy komórek mózgowych więcej niż kobiety. I co im z tego, skoro to panie są od mężczyzn inteligentniejsze! O całe trzy procent. Wykazują to wyniki testów na inteligencję ogólną, w których kobiety osiągają właśnie o te trzy procent lepsze rezultaty.
Według Allana i Barbary Pease, autorów książki "Dlaczego mężczyźni nie słuchają, a kobiety nie umieją czytać map?" mózgi kobiet i mężczyzn wykazują odmienne możliwości i talenty. Te różnice wzięły się jeszcze z czasów prehistorycznych, kiedy to panowie wyruszali na polowania. Punktem honoru było dla nich zadbanie o byt rodziny - przyniesienie do domu zwierzyny. Potrzebowali do tego dobrze rozwiniętych obszarów mózgu odpowiadających za odnajdywanie kierunku na dużych odległościach. Niepotrzebne im było za to rozwijanie tej części mózgu, która sprawia, że łatwo prowadzi się rozmowy i chętnie okazuje uczucia. Kobiety z kolei, siedząc przed jaskiniami czy szałasami i pilnując potomstwa, nie musiały uczyć się, jak się poruszać w terenie. Obserwowały najbliższe otoczenie i, co najważniejsze, musiały umieć porozumiewać się z dziećmi oraz z innymi matkami, z którymi wspólnie spędzały większą część dnia.
Nie dziw się więc, że w przeciwieństwie do partnera nie potrafisz szybko i bezbłędnie odczytać mapy.
I że on nie mówi do ciebie tak dużo i tak czule, jakbyś chciała.

Bo w nim jest seks

On: Ale laska ta twoja koleżanka! No no, ma czym oddychać. Zderzaki jak balony.
Ona: Ależ ona jest kompletnie głupia, nie ma z nią o czym porozmawiać.

Tak, tak, to prawda znana nie od dzisiaj. Mężczyźni myślą przede wszystkim o seksie.
I nieważne, czy są właśnie na piwie z kumplami, czy na spotkaniu zarządu swojej firmy. Seks jest po prostu w ich głowie i już. Bo są stworzeni do prokreacji. Nie ma się więc co wysilać z uwagami na temat braku inteligencji u biuściastej koleżanki. Ich mózg i tak tych uwag nie zarejestruje.
Brytyjskie eksperymenty wykazały, że panowie dużo częściej używają słów o podtekście seksualnym, przekleństw, a także określeń slangowych. "Lalunia", "lasencja", "laska", "cizia", "dupcia" to zaledwie kilka określeń zastępujących w języku panów wyraz "kobieta".
I to tych, które można zacytować bez obrazy moralności. Ale ich seksualne słownictwo nie dotyczy tylko kobiet. "Zajebista bryka" oznacza "świetny samochód". Nieraz słyszałaś z ust mężczyzny słowa "zderzaki", "balony". Dla ciebie balon to po prostu balon, dla niego ta niewinna nazwa nabiera erotycznego podtekstu. Brytyjscy naukowcy wykazali, że co piąty mężczyzna, bez względu na wykształcenie, używa tego typu określeń.

Ironia nie dla niego

On: Kochanie, wszystko w porządku?
Ona: Oczywiście. W jak najlepszym.

Oczywiście prawda jest taka, że nie jest w porządku. A nawet jest bardzo nie w porządku. Właściwie jest po prostu beznadziejnie. Jak ma być inaczej, skoro on przez cały wieczór na imprezie u znajomych zabawiał towarzystwo, kompletnie zapominając o tobie. Jesteś wściekła. Nie odzywasz się do niego od dłuższego czasu.
Nie dało mu to jednak nic do myślenia. Na jego zdawkowe pytanie odburknęłaś, a to "w jak najlepszym porządku" było oczywiście czystą ironią. Ale on tego nie zauważył! I w ogóle nie widzi związku między twoją reakcją a jego zachowaniem na imprezie!
Niestety, oni tak mają. Panowie po prostu nie zwracają uwagi na kontekst wypowiedzi. I w przeciwieństwie do pań nie są wrażliwi na szczegóły i niuanse, np. ton wypowiedzi. To my, kobiety, jesteśmy mistrzyniami w rozszyfrowywaniu różnego rodzaju powiązań sytuacyjnych i umiemy to wyrazić. Tylko co z tego, jak jemu wszystko trzeba powiedzieć wprost.

Kto tu gada i gada?

Ona: Kochana, ale ta fryzura jest po prostu super! Z prawej podcięte, grzywka lekko rozjaśniona, no cudo! Niby za bardzo nie widać, ale idealnie pasuje do koloru oczu. No a ten fryzjer... bajeczny...
Ona: Bla bla bla oczy, bla bla bla fryzjer, bla bla bla włosy...

...tyle słyszą mężczyźni i tak wyobrażają sobie nasze rozmowy. Cóż, do pewnego stopnia mają rację. Bo rzeczywiście badania potwierdzają, że tematami najczęściej poruszanymi przez kobiety w luźnej rozmowie są: macierzyństwo, wychowanie, dom, uroda, kosmetyki. W życiu kobiety największą rolę odgrywają uczucia i emocje. Musi się dzielić nimi z innymi. Stąd te godzinne pogaduchy przez telefon z przyjaciółką albo wyjścia na babskie ploty. Pewnie słyszałaś ten męski dowcip, że kobieta potrafi spędzić dwa tygodnie wakacji z przyjaciółką, a po powrocie do domu i tak do niej zadzwoni i będzie rozmawiać jeszcze przez bite dwie godziny.
Ale mit gadulstwa jako takiego obalamy z pełną odpowiedzialnością. Badania wykazały też, że to mężczyźni więcej mówią niż kobiety! Owszem, to fakt, e kobiety starają się podtrzymać rozmowę w kontaktach prywatnych. Dużo łatwiej przychodzi im ubieranie w słowa tego, co czują. Zależy im też na podtrzymywaniu dobrych relacji z rozmówcą, więc nie przerywają rozmowy zaraz po wymianie informacji. Jednak w sytuacjach oficjalnych to mężczyźni częściej i na dłużej zabierają głos. Wtedy używają dwukrotnie więcej słów od nas. I robią to chętnie. Oprócz tego, że nareszcie mogą wykazać się przed innymi wiedzą, mają głęboką potrzebę wypowiadania się na forum publicznym. Pobudza ich to do działania. Kobiety tej potrzeby nie mają, a wystąpienia publiczne napawają większość z nas lękiem.

Pustosłowia czar

On: Ekstra ta zielona bluza Tomka.
Ona: Co mówisz? Że Tomeczek słodziutko wyglądał w tej ciemnooliwkowej bluzie?

Uczuciowość kobiet wpływa na sposób prowadzenia przez nie rozmowy. Dla nas podtrzymanie rozmowy to podstawa. I to właśnie dlatego na przykład zadajemy dużo więcej pytań ni panowie. Standardowe "Jak się masz?" albo "Ależ piękna dziś pogoda!" nie wnoszą nic do dyskusji. Tak samo jak przysłówki "czarująco", "słodko", "zachwycająco". Ale my i tak je uwielbiamy, bo dzięki nim potrafimy wyrazić emocje. Za to panowie uważają to za marnotrawstwo czasu i niepotrzebne strzępienie języka. Oni ograniczają swoje wypowiedzi wyłącznie do suchego przekazania najważniejszych informacji. A to dlatego, że prehistoryczny mężczyzna łowca nie miał w mózgu wyraźnie wyznaczonego ośrodka mowy. Porozumiewanie się potrzebne mu było tylko do przekazywania podstawowych i najistotniejszych wiadomości. Dlatego musiał wytworzyć w sobie zdolność do zawierania jak największej ilości informacji w jak najmniejszej liczbie słów.

On jak wie, to wie

On: Wniosek jest jeden - to doprowadzi wkrótce do załamania gospodarki. Nie ma dwóch zdań!
Ona: Ale... Może warto spojrzeć na to z innej strony? Może zmiana przepisów miałaby jakiś wpływ... Mam rację?

Czy nie masz czasami wrażenia, że to, co mówi mężczyzna, jest pewnikiem, a on dysponuje niewiarygodną wiedzą? Że ty w porównaniu z nim na niczym się nie znasz? On jest zawsze zdecydowany, pewny swojego zdania.
Mężczyźni zgodnie z własną naturą używają na ogół stwierdzeń obiektywnych, odbieranych jako pewniki.
W tej kwestii kobiety wypadają przy nich raczej blado. Stąd przekonanie, że jesteśmy nieśmiałe i niepewne własnego zdania. Kobiety po prostu w swojej wypowiedzi zaznaczają, że wypowiadają właśnie swój własny pogląd. I dlatego używają pytajników "czyż nie?", "nieprawdaż?", "mam rację?", "czyż nie jest tak?". Nawet w zdaniach twierdzących zawieszają głos. Żaden mężczyzna nie dopuści do tego, by w ten sposób odbierać jego wypowiedziom wrażenie niepodważalnych twierdzeń!

Porozmawiaj ze mną

Ona: Myślę, że ten problem można by rozwiązać jakoś w ten sposób. Co o tym sądzicie?
On: Ten problem trzeba koniecznie rozwiązać w ten sposób!

No właśnie. Panie zdecydowanie częściej używają wypowiedzi "ja" - "(ja) myślę", "(ja) uważam", "(ja) chciałabym zauważyć". Panowie z kolei raczej uogólniają swoje wypowiedzi, mówiąc np. "jest tak", "trzeba koniecznie". Sporadycznie korzystają z dopowiedzeń typu "prawda?", "co ty o tym sądzisz?", w których lubują się panie. One wcale nie czują się niepewnie i nie chodzi im o nieustanne potwierdzanie swych myśli przez rozmówcę. Sedno sprawy tkwi w czymś zupełnie innym. Kobiety w trakcie komunikacji są skoncentrowane na rozmówcy. Zależy im, by rozmowa była ciekawa. No i oczywiście pragną partnerskiego kontaktu z osobą, z którą rozmawiają. Poprzez "mam rację?" - sygnalizujemy zakończenie wypowiedzi, a przez "co ty o tym sądzisz?" - sugerujemy, by rozmówca włączył się do rozmowy. Również w trakcie oficjalnych spotkań panie przyjmują podobną postawę. Traktują rozmówcę nie jako przedstawiciela firmy bądź instytucji, ale jak zwykłego człowieka.

On jest nieskomplikowany

Jej SMS: Kotku, co powiesz na komedię romantyczną dzisiaj wieczorem? Może przed kinem spotkamy się, no wiesz gdzie, tam gdzie pamiętasz... Co ty na to? Nie mogę się doczekać!
Jego SMS: OK.

Zwięźle i treściwie, prawda? Cóż, spodziewałaś się troszkę większej wylewności z jego strony. No ale przecież faceci po prostu tacy są...
No właśnie, to kolejny powód spięć między wami. Tak to już jest, że kobiety uwielbiają zadawać skomplikowane pytania i udzielać zawiłych odpowiedzi. Mężczyźnie stawiającemu na zwięzłość i konkret często trudno jest nadążyć za tokiem naszych myśli. Ciężko przychodzi im też wyduszenie z siebie czegoś więcej aniżeli prostego "tak". Grupa brytyjskich naukowców, autorów książki "Angielskie rozmowy", zaobserwowała, że kobiety zdecydowanie częściej budują zdania złożone. Łączą je licznymi spójnikami typu "bo", "ponieważ" i używają więcej czasowników.

Kobiety i ryby...

Ona: Nie przerywaj mi!
Ona: Dasz mi wreszcie dojść do głosu?!
Ona: Wrrr... ja też chcę coś w końcu powiedzieć!

Brzmi znajomo? Ile razy sama mu to wykrzyczałaś? A ileż to razy milczałaś podczas dyskusji, bo nie zdołałaś przedrzeć się przez tubalne głosy mężczyzn?
No właśnie. Panowie często myślą, że z nas to uprzejme, delikatne kobietki, które milczą, bo nie mają wiele do powiedzenia. I wchodzą nam na głowę! Według D. Tannen, profesor socjolingwistyki na Georgetown University w Waszyngtonie, dla mężczyzny najważniejsza jest walka i współzawodnictwo. Nieustannie toczy on bój o niezależność i sukces. Również w rozmowie. Nie przywiązuj więc zbyt dużej wagi do zachowania twojego partnera podczas dyskusji. Udowodniono, że mężczyźni w trakcie rozmowy z kobietami zachowują się agresywnie. Nie tylko przerywają 78 procent typowych rozmów damsko-męskich, nie dopuszczają pań do głosu, ale mają też większą siłę przebicia, jeśli chodzi o kierowanie rozmową. Według badaczy Zimmermana i Westa 98 procent podjętych tematów w rozmowach stanowią te zaproponowane przez mężczyzn.

Co nam siedzi w głowach?

Mózgi kobiet i mężczyzn są skonstruowane inaczej, Dlatego odmiennie reagujemy na te same zachowania czy zdarzenia, mamy inne spostrzeżenia i odczucia. W efekcie - inaczej patrzymy na świat. Na przykład za zdolności językowe u mężczyzny odpowiada przód i tył lewej półkuli, u kobiety - przód lewej półkuli; za postrzeganie wzrokowo-przestrzenne u mężczyzny - prawa półkula, u kobiety - obie półkule; za emocje u mężczyzny - prawa półkula, u kobiety - obie półkule; za definiowanie pojęć u mężczyzny
- przód i tył lewej półkuli, u kobiety
- przód i tył obu półkul. Te wszystkie różnice mają wpływ na znaczące odmienności myślenia kobiet i mężczyzn

Różnice w języku...

...którym posługują się kobiety i mężczyźni, od dziesięcioleci, zaprzątają głowy antropologów, biologów, socjolingwistów. Ci pierwsi zwracają uwagę już na społeczeństwa plemienne, w których język kobiet i mężczyzn uznawano za dwa całkiem odrębne zjawiska. Na przykład we wspólnotach plemiennych Xhosa w RPA (należących do plemion Bantu) występowało tzw. zjawisko hlonipha, zabraniające kobiecie użycia sylab pojawiających się w imionach rodziny jej męża. Przedstawicielki płci pięknej nie mogły również używać niektórych imion bądź zwrotów. Wierzono bowiem, że groziło to gniewem bogów.


Inaczej do chłopca i do dziewczynki

Kobiety w inny sposób zwracają się do dzieci odmiennej płci. Do dziewczynki powiemy łagodnym tonem: "Słodziutka jesteś", "Piękne maleństwo", "Jaka śliczna dziewczynka". Mówiąc do chłopca podniesionym głosem, zawołamy: "Hej, wielkoludzie!", "O rany, ależ ty jesteś silny!".