Małgorzata Tusk prezentuje się elegancko nawet podczas sprawunków. Jednak, jak zauważa „Fakt”, z zakupami musi sobie radzić w pojedynkę.

Czytamy w „Fakcie”:


Premierowa musi sobie radzić sama. Córka obroniła pracę magisterską, coraz rzadziej bywa w domu, a jak już ma chwilę wolnego, to - jak sama pisze - spędza czas na "nic nie robieniu". Małgorzacie Tusk nie pozostaje więc nic innego jak wziąć sprawy, a właściwie zakupy, w swoje ręce. A tym razem sprawunki były wyjątkowo duże, bo robione w przeddzień odwiedzin na grobach najbliższych


"Nie macie pojęcia jak bardzo się cieszę, że dziś piątek:) Weekend mam zamiar spędzić na "nic nie robieniu". Zajrzę w końcu do książki, za którą zabierałam się już pół roku, bo w końcu mam wolny umysł" – napisała na swoim blogu Kasia Tusk.

W tym samym czasie, gdy premierówna wypoczywała, jej mama dźwigała siatki z zakupami. Poza jedzeniem czy prasą, także dekoracje na groby – przede wszystkim tradycyjne chryzantemy, których nie może zabraknąć 1 listopada. Tuskowie mają do odwiedzenia kilka grobów bliskich, stąd też premierowa musiała kupić kilka doniczek. Do tego także kwiaty cięte, które można wstawić do wazonów.

Widząc ile musiała dźwigać mama, Kasia Tusk na pewno się zreflektuje i następnym razem pomoże jej w ciężkich zakupach - kończy "Fakt".

>>> Czytaj także: Kaczyńscy. Czy pogodzą się przy grobie?