1. Telewizor - wróg czy przyjaciel Twojego dziecka?
To, że godziny przed telewizorem raczej nie są najbardziej zdrowo i kreatywnie spędzonym czasem w życiu Twojego dziecka, to banał. Ale w temacie "dziecko i telewizor" ostatnio pojawia się coraz mniej banalnych, a więcej niepokojących doniesień. Z badań francuskich naukowców wynika, że nadmiar telewizji utrudnia, a czasem wręcz hamuje rozwój neuronalny u małych dzieci, co odbija się potem na ich zdrowiu i zachowaniu. Niestety, na tym nie koniec. Okazuje się, że czasami maluch wpatrzony w migające obrazki znajduje się w stanie bliskim temu, co dorośli nazywają hipnozą! A to taki sam stan, w jakim jesteś Ty, gdy leżąc wieczorem w łóżku z zamkniętymi oczami, jesteś już na krawędzi snu. To dlatego, kiedy prosisz przed obiadem pociechę o umycie rąk, musisz powtarzać kilka razy i coraz głośniej, by zareagowała. Stan ten raczej nie jest optymalny dla rozwijającego się (też neurologicznie) kilkulatka. Nie wspominając już o konsekwencjach spędzania przed szklanym ekranem więcej niż jednej godziny dziennie.

2. W jaki sposób nadmiar telewizji może szkodzić Twojemu maluchowi?
- Ogranicza rozwój wyobraźni Nie ma wątpliwości, że dzieciństwo to czas, gdy rodzi się i rozwija nasza wyobraźnia. A rozwija się ona m.in. dzięki książkom, bajkom, ale czytanym, nie oglądanym, klockom (im prostsze, tym lepsze, bo można ułożyć je na sto sposobów, a nie tylko ten jeden, z rysunku na opakowaniu). Natomiast telewizja zdecydowanie utrudnia rozwój wyobraźni. Bo podaje maluchowi wszystko na talerzu - nie trzeba wyobrażać sobie czerwonego kapturka, bo ma się go na ekranie!
- Rodzi problemy z koncentracją
Z badań wynika, że im więcej maluch ogląda w ciągu dnia telewizji, tym większe ma lub będzie miał problemy z koncentracją i nauką w przedszkolu czy szkole. Co więcej, ta skłonność raczej nie mija. Nowozelandzcy naukowcy zadali sobie trud obserwowania przez 20 lat dzieci, które uwielbiały przesiadywać przed szklanym ekranem. Co się okazało? Im więcej telewizji w dzieciństwie, tym gorsze wyniki w nauce i na studiach w dorosłym życiu.
- Zakłóca sen
Rodzicom wydaje się często, że kolejna obejrzana bajka czy film, w których ktoś kogo goni, łapie, bije albo daje nauczkę, nie robi na ich dziecku wrażenia. Tymczasem to, co maluch zobaczy, szybko z jego główki nie wyparuje. I da o sobie znać wieczorem lub w nocy. W postaci koszmarów sennych, lęków, problemów z zasypianiem, wybudzaniem w środku nocy etc. Cierpi na tym i dziecko, i rodzice. A czasem wystarczy tylko wyłączyć lub ocenzurować.
- Sprzyja otyłości
Widziałaś kiedyś swoje dziecko z zapałem chrupiące przed ekranem marchewkę albo jabłko? Pewnie śmieszy cię już samo pytanie, prawda? Przed ekranem pod ręką są chipsy lub słodycze. W ilościach hurtowych. I to jest ryzyko, które mama i tata powinni kontrolować, bo nic tak nie sprzyja tyciu i przyzwyczajaniu malucha do niezdrowego jedzenia, jak oglądanie telewizji. Dlatego postaraj się wprowadzić zasadę, że nie ma pogryzania w czasie oglądania. Jeśli maluch twierdzi, że jest głodny, zaproś go do kuchni na jogurt lub kanapkę.
- Uczy zachowań agresywnych
Właściwie nie ma argumentów, które podważyłyby naukowo stwierdzony fakt, że dzieci oglądając sceny przemocy, uczą się takich zachowań. Zwłaszcza jeśli przemoc jako sposób rozwiązywania problemów stosuje bohater bajki czy filmu, z którym maluchy się utożsamiają. To prowadzi do błędnego koła - oglądając krwawe bajki, uczą się złych zachowań względem innych dzieci, które je odrzucają i nie chcą się z nimi bawić, więc maluchy z braku lepszych pomysłów, wracają z powrotem przed telewizor, aby oglądając kolejną tego typu bajkę utwierdzić się w przekonaniu, że nie robią przecież nic złego, skoro Superman robi to samo. Inne przykre konsekwencje oglądania przemocy? Dziecko może stać się mniej wrażliwe na ból i cierpienie innych lub przeciwnie -zacząć się obawiać wszystkiego i wszystkich.

3. Jak ograniczyć ten zły wpływ, nie pozbywając się odbiornika z domu?
Odpowiedź wydaje się prosta - ograniczając i monitorując czas, jaki dziecko spędza przed telewizorem. Zastanawiasz się, jak długo, to za długo? Zdaniem psychologów dziecko do 7 roku życia nie powinno oglądać TV więcej niż godzinę dziennie (ale żadnej telewizji aż do pierwszych urodzin!). I dobrze, gdyby to nie były godziny wieczorne przed snem, ani też przed wyjściem do przedszkola czy szkoły. Wystarczy zatem ustalić zasadę (i maluch musi o niej wiedzieć!) i konsekwentnie się jej trzymać, nawet jeśli w telewizji jest akurat ulubiony film taty, a nie ma mamy, która mogłaby zająć się dzieckiem w drugim pokoju.

W ograniczaniu złego wpływu telewizji najważniejszy jest rozsądek - gwałtowne ruchy, jak pozbywanie się telewizora z domu, mogą zaszkodzić. To niedźwiedzia przysługa, bo żyjemy w czasach migających obrazków i dziecko, które nie jest na bieżąco z bajkami lub filmami, będzie izolowane przez rówieśników. Najlepiej znaleźć złoty środek, pamiętając o kilku ważnych zasadach.

Warto zrobić tygodniowy grafik oglądania, który będzie obowiązywał wszystkich domowników, nie tylko dziecko!
- Pozwól maluchowi samodzielnie wybrać programy do oglądania, kontrolując jednak, czy ich treść i forma dostosowane są do jego wieku.
- Zmień rolę, jaką TV odgrywa w waszym domu. Z centralnego miejsca w salonie przestaw telewizor gdzieś, gdzie już nie będzie się go tak wygodnie oglądało. No i postaraj się pozbyć nawyku naciskania pilota zaraz po przyjściu do domu.
- Gdy dziecko ogląda telewizję, któreś z rodziców powinno siedzieć obok. Przede wszystkim dlatego, że maluchy uwielbiają oglądać z rodzicami. Trzymać ich za rękę i razem się śmiać albo wzruszać. A ty masz kontrolę nad tym, co dziecko ogląda i w każdej chwili możesz interweniować. I nie chodzi tu o histeryczne zasłanianie oczu, tylko o dyskusję: "Czy sądzisz, że ludzie mogą latać, tak jak Batman?", "To ładnie siłą zabierać komuś coś, na czym mu zależy?", "Dlaczego Kłapouchy jest smutny?".