Co nas martwi w najpiękniejszym czasie w roku?

Reklama

Samo przygotowanie do świąt wymaga od nas wkładu sił i środków. Tradycja narzuca rytuał obdarowywania się prezentami, przygotowania uczty z dań świątecznych. Kupujemy i ubieramy choinkę.

- To moment, w którym możemy skonfrontować się z unaocznieniem nam statusu finansowego. Pojawia się kwestia kalkulacji ile możemy wydać na prezenty, pojawia się kwestia oczekiwań, które często staramy się spełnić, oraz chęć pokazania się jako osoba szczodra i strach przed byciem uznanym za sknerę. Możemy mieć problem z wyborem prezentu, który ma kogoś uszczęśliwić i to także może nas stresować. Zakupy mogą stać się kolejnym obowiązkiem do wykonania, nie zapominajmy o gotowaniu. Z jednej strony można czerpać radość z przygotowań, z drugiej możemy czuć presję, by sprostać oczekiwaniom, jakie inni, lub my sami na siebie narzucamy. Jest to problem, który chyba najsilniej odczuć mogą kobiety, w końcu stereotypowo to one zajmują się gotowaniem i bywa, że ta umiejętność jest mocno łączona z ich sprawnością w rolach kobiecych. Spotkanie rodzinne to okazja, by porównać swój status z innymi jej członkami, opowiedzieć o osiąganych sukcesach, dokonać autoprezentacjii podsumować rok. To wspaniała czas celebracji sukcesów, gorzej gdy miniony rok nie okazał się dla nas udany – Mówi Kacper Wilk, psychoterapeuta Vertimed +.

Rodzinne oczekiwania

Spotkanie to okazja, by skonfrontować się z tym jak inni widzą nasze życie, czego oczekują.

- Mogą pojawić się te standardowe pytania w stylu: "kiedy znajdziesz sobie chłopaka/dziewczynę?", "kiedy ślub?", "kiedy dzieci?". Nadchodzi do zderzenia tego, czego my chcemy, z tym czego chcą inni i z tym jak jest naprawdę. Jeśli pomiędzy tymi trzema kwestiami istnieją spore różnice, to naturalną odpowiedzią na nie może być stres. Zgodnie z badaniami różnice pomiędzy „ja realnym” a „idealnym” czy „powinnościowym” mogą powodować pojawienie się lęku czy uczuć depresyjnych, o czym mówi Bąk (2002) na podstawie teorii rozbieżności ja E. Tory Higginsa. Zwłaszcza dobitnie i krzywdząco zdarza się tego typu oczekiwania przekazać w trakcie składania życzeń. Życzenia w stylu: "żebyś wreszcie zmądrzał", "żebyś zawsze była posłuszna rodzicom", "żebyś był lepszym synem" są nie dość, że odrzucające i przykre, to komunikują w sposób manipulacyjny egoistyczne pragnienia osoby życzenia składającej na barki kogoś, kto przez samą formę rytuału dzielenia opłatkiem nie mogą burzyć sacrum chwili postawą wyrażającą asertywność, a przynajmniej może to być trudne – tłumaczy Kacper Wilk.

Nieuniknione konflikty

Porównywanie się, mierzenie z oczekiwaniami, to dogodna okazja do popadnięcia w konflikty.

- Grupa pierwotna, jaką jest rodzina, bardzo silnie wpływa na nasze poczucie tożsamości, dlatego relacja z rodziną tak silne budzi w nas emocje. Opuszczając środowisko rodzinne zmieniamy się, dojrzewamy, podejmujemy decyzje i spotykamy się z różnymi nowymi poglądami. Taki powrót, to okazja do wymiany nowymi częściami siebie. Możemy mieć obawy, czy zostaniemy zaakceptowani lub czy jakieś nasze poglądy spotkają się z aprobatą. Jeśli rozmijamy się w naszych poglądach, dosyć łatwo może dojść do konfliktu. O ile konflikty są normalnym, naturalnym i potrzebnym sposobem na komunikowanie swoich zdań i odrębności, o tyle w konkretnej sytuacji świąt czujemy presję, by być zgodnymi i szczęśliwymi. Oczywiście ta presja nie pomaga, zwłaszcza gdy wcale nie czujemy się ani zgodni, ani szczęśliwi. Trudność w odegraniu przedstawienia "szczęśliwe święta rodzinne" może prowadzić do poczucia winy i sprawić, że będziemy czuć się jeszcze gorzej. Zmiany jakie następują z roku na rok, to także okazja do podejmowania odpowiedzialności za święta, poznawanie osób, nowych partnerów, członków naszych rodzin i rodzin naszych nowych partnerów. To także okazja do lęku o bycie zaakceptowanym, do rywalizacji o role jakie pełnimy w rodzinie albo o to, jak święta widzimy i jakie chcemy aby były. Zmiany w nas i nowe osoby mogą chcieć wprowadzić swoją wizję świąt i muszą zmierzyć się z tym, że wszelkie zmiany mogą być przyjmowane z oporem, inicjatywy kontestowane i oceniane – dodaje Kacper Wilk.

Co z tym stresem?

- W zaproponowanej przez Holmesa i Rahego (1967) skali stresu dostrzec możemy wiele wydarzeń, jakie hipotetycznie na nas wpływają zwiększając stres, są to zarówno wydarzenia pozytywne, jak i negatywne. Wysoki poziom stresu zwiększa szansę na zapadnięcie na choroby w ciągu kolejnych lat życia. Święta z rodziną są ujęte na tej liście. Co prawda niezbyt wysoko, jednak są one okazją do wystąpienia kolejnych stresorów, takich jak pożyczki na święta, konflikty interpersonalne itd. Pamiętajmy także o różnicach jakie mogą wystąpić pomiędzy rodzinami, święta w jednych mogą przebiegać w sposób zbliżony do naszych wyobrażeń, czy wizji z świątecznych reklam, w innych (najczęściej) są "średnie", ale są też domy, w których relacje nie są zdrowe, domy w których pojawia się przemoc psychiczna, fizyczna – wylicza Kacper Wilk.

Ze względu na stres związany ze świętami albo poczucie osamotnienia, które występuje gdy nie mamy jak spędzić świąt z rodziną ukuto mit, jakoby okres świąteczny zwiększał ilość przypadków samobójstw. Badania wskazują jednak, że tak nie jest. Podczas świąt ta ilość spada... by znacznie wzrosnąć wraz
z dniem nowego roku (Sansone, 2011).

- Niewątpliwie jest to trudny okres dla wielu. Konfrontacja tego, jak jest z tym jak powinno być, relacje z rodziną, które bywają trudne. Warto mieć na względzie to, jak mogą mieć inni, zwłaszcza osoby cierpiące samotność lub te z zaburzeniami osobowości, które maja tym większe trudności w radzeniu sobie z sytuacjami społecznymi. Podczas gdy ilość samobójstw w trakcie świąt spada, odwrotnie bywa z nasileniem zaburzeń afektywnych – np. zaburzenia depresyjne i zaburzeń związanych
z uzależnieniami
– mówi Wilk.

Okres świąt to czas trudny i często, by sobie z tym poradzić osoby uzależnione wracają do starych sprawdzonych metod. Narzucany czasami przez innych styl świąt z alkoholem dodatkowo utrudnia alkoholikom utrzymanie abstynencji. Alkohol to także czynnik ryzyka zachowań niewłaściwych. Oczywiście pity z umiarem nie powoduje tragicznych konsekwencji, jednak po przekroczeniu pewnej granicy ułatwia utratę kontroli nad zachowaniem przez depresyjny wpływ na nasze neuronalne hamulce w płacie czołowym.

Pandemiczne święta

Te święta będą niezwykłe, spędzone w mniejszym gronie ze względów bezpieczeństwa. Być może pandemia, która jest naszym zewnętrznym wrogiem, nas zbliży. Być może więcej osób starszych, by się nie zarazić, pozostanie samych i będzie cierpieć samotność. Być może strach przed śmiercią z powodu wirusa popchnie nas do głębszych rozmów na tematy egzystencjalne. Może niepewność jaki będzie kolejny rok i przyszłość w ogóle zmusi nas do przemyślenia wartości jakimi się kierujemy w życiu, może zwróci nas ku sobie, by szukać w bliskich ludziach wsparcia. Być może przy naszych stołach w tym roku zobaczymy wyraźniej, kogo brakuje, kto jest w innym mieszkaniu żeby się nie zarazić, a kto już nigdy nie spędzi z nami świąt, jako ofiara pandemii.

- Na szczęście to, jak doświadczymy tych świąt, w znacznej mierze zależy od nas. Jeśli chcemy możliwe pozytywnie, przyjemnie i bezboleśnie je przeżyć, weźmy pod uwagę kilka kwestii. W te święta bądźmy bardziej empatyczni, bardziej uważni na emocje naszych bliskich. Nie wiemy z czym się mierzą, jak przeżywają tę trudną sytuację w jakiej jesteśmy. Nie obciążajmy innych naszymi oczekiwaniami, nie życzmy im, by się zmienili zgodnie z naszymi oczekiwaniami, tylko by na przykład byli szczęśliwi po swojemu. Nie zapędzajmy się do kieratu kolejnych obowiązków, które nie dadzą nam satysfakcji
i radości. Bądźmy wyrozumiali dla nas samych, by nie narazić się na niepotrzebne, niewspółmierne do zysków straty emocjonalne wynikające z odwiedzin w toksycznym środowisku. Skupmy się na relacjach i po prostu byciu, możliwie szczęśliwym
- podsumowuje ekspert Vertimed+.