Dziennik.pl logo

Mediacje rodzinne to wciąż fikcja. Dlaczego wolimy latami nienawidzić się w sądzie, zamiast pójść do mediatora?

dzisiaj, 06:00
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Judgment,Concept,Regarding,Construction,With,Judge's,Gavel,And,Bricks,With
Mediacje rodzinne to wciąż fikcja. Dlaczego wolimy latami nienawidzić się w sądzie, zamiast pójść do mediatora?/Shutterstock
Polskie sądy rodzinne pękają w szwach, a czas oczekiwania na pierwszą rozprawę urasta do kilkunastu miesięcy. Statystyki od lat pokazują ten sam trend: w sprawach o rozwód, alimenty czy ustalenie kontaktów z dzieckiem Polacy omijają mediacje szerokim łukiem. Zamiast szybkiej ugody, wolimy wyniszczający proces, w którym sędzia staje się arbitrem intymnego życia rodziny. To nie jest kwestia złego prawa, lecz głębokiego kryzysu zaufania społecznego oraz zakorzenionej mentalności procesowej.

Jako prawnik praktyk obserwuję, jak bardzo mylimy salę sądową z gabinetem terapeutycznym. Szukamy tam sprawiedliwości dziejowej i ukarania byłego partnera, zupełnie zapominając o kosztach emocjonalnych, jakie płacą w tym czasie dzieci. Mediacja rodzinna, choć tania, szybka i prawnie wiążąca, wciąż przegrywa z potrzebą publicznego udowodnienia swojej racji za wszelką cenę.

Systemowa niechęć do kompromisu, czyli dlaczego ugoda brzmi jak porażka

Podstawową barierą w rozwoju mediacji w Polsce jest specyficzne rozumienie konfliktu przez strony sporu. W powszechnej świadomości pójście na ustępstwa i podpisanie ugody przed mediatorem jest traktowane jako słabość. Skłóceni partnerzy wolą zaryzykować i oddać decyzję o losie swojego dziecka w ręce obcej osoby - sędziego - niż usiąść do jednego stołu.

Z perspektywy psychologii społecznej proces sądowy zdejmuje z rodziców odpowiedzialność za ostateczny werdykt. Jeśli wyrok okaże się niesprawiedliwy, winą można obarczyć system, sędziego lub nieskutecznego adwokata. W przypadku ugody mediacyjnej odpowiedzialność za wypracowane kompromisy spoczywa wyłącznie na barkach dorosłych, co dla wielu okazuje się barierą psychiczną nie do przejścia.

Do najczęstszych powodów odrzucania mediacji należą:

  • Chęć formalnego „skazania” i napiętnowania winnego rozpadu relacji przez niezawisły sąd.
  • Głęboki brak zaufania do intencji drugiej strony i lęk przed oszustwem przy podziale majątku czy alimentach.
  • Przekonanie, że tylko twardy wyrok sądowy z klauzulą wykonalności zmusi byłego partnera do posłuszeństwa.
  • Uleganie presji najbliższego otoczenia (rodziny, znajomych), które eskaluje konflikt i doradza „pójście na noże”.

Rola pełnomocników i błędne koło eskalacji procesowej

Nie bez winy pozostaje tu również część środowiska prawniczego. Chociaż etyka adwokacka i radcowska nakazuje dążenie do polubownego załatwienia sprawy, w praktyce biznesowej procesy sądowe bywają dla prawników bardziej opłacalne finansowo. Reprezentowanie klienta na kilkunastu rozprawach przez dwa lata generuje znacznie większe zyski niż zamknięcie sprawy w trakcie dwóch spotkań mediacyjnych.

Wielu klientów trafia do kancelarii z silną potrzebą odwetu, a agresywnie sformułowany pozew rozwodowy tylko dolewa oliwy do ognia. Gdy druga strona otrzymuje pismo pełne intymnych zarzutów i żądań, jej naturalną reakcją obronną jest natychmiastowy kontratak. W tym momencie szanse na ugodowe załatwienie sprawy spadają niemal do zera, a sprawa wchodzi na wieloletnie tory sądowe.

Warto podkreślić, że ugoda zawarta przed mediatorem i zatwierdzona przez sąd ma dokładnie taką samą moc prawną jak wyrok sądowy. Może posiadać klauzulę wykonalności, co pozwala na natychmiastowe skierowanie sprawy do komornika w przypadku braku płatności alimentów. Świadomość prawna w tym zakresie jest jednak w polskim społeczeństwie wciąż znikoma.

Koszty ekonomiczne i czasowe, o których zapominamy w emocjach

Wojna w sądzie rodzinnym to luksus, na który większości Polaków po prostu nie stać, a mimo to chętnie zaciągają na ten cel kredyty. Koszty opłat sądowych, opinii biegłych z Opiniodawczego Zespołu Sądowych Specjalistów oraz honoraria adwokackie potrafią w skomplikowanych sprawach przekroczyć kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Dla porównania, koszty mediacji ze skierowania sądu są ściśle regulowane ustawowo i wynoszą ułamek tej kwoty. Pierwsze spotkanie mediacyjne w sprawach o prawa niemajątkowe to koszt zaledwie 150 złotych, a każde kolejne - 100 złotych. Całość postępowania zamyka się zazwyczaj w kwocie kilkuset złotych, dzielonej po połowie na oboje rodziców.

Wymiar czasowy:

  • Średni czas trwania pełnego procesu rozwodowego z orzekaniem o winie i opiece nad dziećmi to od 18 do 36 miesięcy.
  • Czas potrzebny na przeprowadzenie skutecznej mediacji i podpisanie ugody to zazwyczaj od 2 do 4 spotkań (około miesiąca).
  • Oczekiwanie na badanie przez biegłych OZSS w dużych miastach wynosi obecnie od 6 do 9 miesięcy.
  • Zatwierdzenie ugody mediacyjnej przez sąd na posiedzeniu niejawnym trwa zwykle od kilku tygodni do dwóch miesięcy.

Dziecko jako ofiara przewlekłości postępowań

Największą cenę płacą małoletni. Przez kilkanaście miesięcy trwania sprawy dziecko żyje w permanentnym zawieszeniu i stresie. Nie wie, z kim spędzi święta, czy będzie musiało zmienić szkołę i dlaczego rodzice nie potrafią na siebie spojrzeć ze spokojem.

Co gorsza, w sprawach o ustalenie kontaktów standardem staje się badanie psychologiczne dziecka przez biegłych sądowych. Małoletni jest wówczas przesłuchiwany przez obcych ekspertów w sterylnych gabinetach, co stanowi dla niego niejednokrotnie traumę. W mediacji dziecko jest chronione, to rodzice wypracowują plan wychowawczy w obecności mediatora, dbając o to, by oszczędzić synowi lub córce udziału w procedurach urzędowych.

Polacy powinni zrozumieć, że sąd nie naprawi ich złamanych relacji i nie ukoi bólu po rozstaniu. Sędzia dysponuje jedynie narzędziami prawnymi, które rzadko kiedy satysfakcjonują obie strony. Dopóki nie nauczymy się rozmawiać i traktować mediacji jako aktu dojrzałości, a nie kapitulacji, sale sądowe nadal będą niszczyć polskie rodziny pod płaszczykiem walki o sprawiedliwość.

FAQ

Czy ugoda zawarta przed mediatorem jest tak samo ważna jak wyrok sądu rodzinnego?

Tak. Ugoda zawarta przed mediatorem, po jej zatwierdzeniu przez sąd, ma moc prawną ugody zawartej przed sądem. Jeśli dotyczy np. alimentów lub kontaktów z dzieckiem, po nadaniu klauzuli wykonalności stanowi tytuł wykonawczy, na podstawie którego można wszcząć egzekucję komorniczą.

Czy można pójść do mediatora bez składania jakichkolwiek pism w sądzie?

Tak, jest to tzw. mediacja umowna (prywatna). Rodzice mogą zgłosić się do certyfikowanego mediatora zanim sprawa trafi na wokandę. Wypracowaną wspólnie ugodę mediator przesyła do właściwego sądu rodzinnego jedynie w celu jej formalnego zatwierdzenia, co pozwala uniknąć wyczerpujących rozpraw.

Co się stanie, jeśli jedna ze stron przerwie mediację i nie zechce podpisać ugody?

Mediacja jest całkowicie dobrowolna na każdym jej etapie. Jeśli jedna ze stron uzna, że kompromis jest niemożliwy i wycofa się z rozmów, mediator sporządza protokół z informacją, że do ugody nie doszło. Wówczas sprawa wraca na standardową ścieżkę procesu sądowego bez żadnych negatywnych konsekwencji prawnych dla strony, która zrezygnowała.

Czy sędzia może zmusić rodziców do wzięcia udziału w mediacji rodzinnej?

Sąd nie może nikogo zmusić do zawarcia ugody, ale ma prawo wydać postanowienie o skierowaniu stron do mediacji na dowolnym etapie procesu. Rodzice mają wówczas obowiązek stawić się na pierwsze spotkanie informacyjne u mediatora. Jeśli po tym spotkaniu nadal nie wyrażą zgody na dialog, postępowanie mediacyjne zostaje zamknięte.

Ile kosztuje mediacja rodzinna, jeśli skierował nas na nią sąd?

Koszty mediacji ze skierowania sądu są regulowane rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości. W sprawach o prawa niemajątkowe (np. opieka nad dzieckiem, kontakty) wynoszą 150 zł za pierwsze spotkanie i 100 zł za każde kolejne. Łączny koszt wynagrodzenia mediatora nie może przekroczyć 450 zł za całe postępowanie, plus drobne wydatki administracyjne. Koszty te strony ponoszą zazwyczaj po połowie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj