Odpowiedź na tę zagadkę brzmi: Croydon Facelift. Nie jest to dzieło skalpela ani efekt żadnych tajemniczych zastrzyków, a – skutek pracy fryzjera-stylisty. To jemu Nicole Kidman
zawdzięcza gładką skórę, jaka imponowała na ostatnim przyjęciu w Nowym Jorku. Włosy aktorki związane w koński ogon były tak ciasno upięte, że wszystkie możliwe zmarszczki na jej twarzy
naciągnęły się nawet bardziej niż zazwyczaj. Technika ochrzczona nazwą Croydon Facelift pojawiła się kilka lat temu. Od tego czasu zbawiennych efektów ciasnego końskiego ogona próbowały
takie osobistości, jak Madonna, Kate Moss, Sienna Miller, Victoria Beckham, Kate Winslet, a nawet sama Michelle Obama.
Czy gładka jak pupa niemowlęcia cera Nicole Kidman jest zasługą tego korzystnego uczesania i sił natury? Aktorka wzorem innych gwiazd zarzeka się, że nie poprawiała swojej urody. Twierdzi,
że młodzieńczą świeżość cery zawdzięcza piciu dużych ilości wody, spożywaniu owoców i ćwiczeniom jogi. „Jestem kompletnie naturalna” – przekonuje.
Zapewnienia te spotykają się jednak ze sporym sceptycyzmem. Dr Martin Braun, który prowadzi największą specjalizująca się w botoksie klinikę w Kanadzie na konferencji ekspertów od
poprawiania urody w 2008 roku zauważył, że Nicole Kidman jest tak “przebotoksowana”, że robi złą opinię całej branży.
_________________________
>>> W życiu trzeba szaleć i niczego nie
żałować
>>> Kto płaci 100 dolarów za przedślubny
seks?