W czerwcowym numerze "SELF Magazine" Beyonce opowiada o swoich legendarnych już problemach z figurą i o tym, jak sobie z nimi radzi. Nie ma bowiem dnia, żeby jakiś złośliwy pismak nie wypomniał jej masywnych ud i wielkiej pupy...

Reklama

MA TAKĄ BUDOWĘ I BASTA!

"Odkąd byłam małą dziewczynką, moje nogi zawsze były zgrabne, ale dość masywne i dobrze umięśnione. Za to moje ręce były naprawdę chude. Wyglądałam bardzo nieproporcjonalnie, dlatego zaczęłam stosować odpowiednie ćwiczenia, by nabrać trochę mięśni w odpowiednich partiach ciała. Na początku moje ramiona były bardzo słabe, ale po kilku latach ciężkiej i regularnej pracy widzę świetne efekty - powiedziała gwiazda.

Jak kobieta z sylwetką odbiegającą od tego, co widzimy na pokazach modym, daje sobie radę z dzisiejszym show biznesie? Odpowiedź jest prosta: "Podstawą jest wysoka samoocena. Gdy będziesz się czuła atrakcyjna, to będziesz wyglądała atrakcyjnie. Kołysz biodrami, przestań wstydzić się swojej pupy, rozciągnij szyję, opuść ramiona, delikatnie stawiaj stopy, a stojąc jedną nogę postaw odrobinę przed drugą, by zlikwidować przerwę między nimi" - radzi Beyonce.

Zacznij już od dziś, a być może poczujesz się o wiele lepiej we własnej skórze. Jak się po raz kolejny okazuje, seksapilu nie mierzy się rozmiarem ubrania. Boska Marylin Monroe podobno nosiła ubrania o rozmiarze 42... niech to wystarczy za komentarz.