Jak wynika z najnowszych badań przeprowadzonych przez Rhinology Research Society oraz amerykański Johns Hopkins University, w Iranie wykonuje się o 7 proc. więcej zabiegów korekcji nosa niż np. w Stanach Zjednoczonych. Mimo iż ceny zabiegów osiągają zawrotne sumy - przekraczają pięciokrotnie średnią, miesięczną wypłatę - każdego roku w ręce chirurga oddaje się średnio 200 tys. pacjentek.

Reklama

Paniom przede wszystkim zależy na zmniejszeniu, zwykle bardzo mocno zarysowanego i dużego nosa. Mieszkanki Iranu chcą zgrabnych, małych nosków, które sprawiają, że ich rysy twarzy będą bardziej subtelne.

Taka koncentracja mieszkanek Iranu na poprawie wyglądu twarzy wynika z prostej prawidłowości - twarz w tym kraju jest jedynym widocznym elementem ciała. Według islamu, niektóre części ciała ludzkiego są aurah, tzn. nie mogą być widoczne dla nikogo poza daną osobą i jej współmałżonkiem. U kobiet aurah obejmuje całe ciało z wyjątkiem twarzy i dłoni, dlatego też panie skrywają swoje wdzięki pod czadorem.

- To naturalne, że każdy człowiek chce móc szczycić się swoją piękną sylwetką, włosami, skórą, niestety, w naszej kulturze jest to niemożliwe. Dlatego też naszą uwagę koncentrujemy na twarzy - podkreśla w rozmowie z "Guardianem" mieszkanka Iranu.

Ta stale rosnąca popularność zabiegów chirurgicznych przekłada się na wzrost liczby nielicencjonowanych chirurgów plastyków. W samym Teheranie licencję posiada jedynie 157 specjalistów, a ponad 7 tys. lekarzy nazywających się chirurgami plastykami nie posiada odpowiednich dokumentów upoważniających ich do praktyki.