Dziennik Gazeta Prawana logo

Dzisiaj głoduję, jutro świętuję

13 października 2007, 15:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Głoduję przed jutrzejszymi chrzcinami, a w zasadzie z powodu przyjęcia, które nastąpi po ceremonii w kościele. I to nie byle gdzie, bo w eleganckim żelechowskim lokalu!

Postanowiłam cały dzień nie jeść nic "konkretnego". Z doświadczenia wiem, że nie będę w stanie oprzeć się smakołykom, które uśmiechać się będą do mnie z półmisków i kusić obłędnym zapachem. Siostra już mnie uprzedziła, że restauracja, w której odbędzie się przyjęcie słynie z oblędnego menu.

By uniknąć katuszy opracowałam szczegółowy plan dnia. Rano wypiłam jedynie odtłuszczony jogurt i od razu wyszłam z domu. Było jeszcze bardzo wcześnie, więc upał nie utrudnił mi porannnego joggingu. Na uszy założyłam mp3 i tak sobie biegałam. Myślałam sobie o niebieskich migdałach, czyli analizowałam wczorajszą rozmowę z Krzysiem. Fizycznie wcale mi się on nie podoba, a mówiąc dosadnie: nie pociąga mnie, ale mam do niego jakąś dziwną słabość. Lubię go po prostu. Świetnie nam się rozmawia. On ma taką wyjątkową zdolność obcowania z kobietami. Rozumie mnie, wyczuwa moje potrzeby, potrafi wczuć się w moje położenie. To się tak ładnie nazywa: empatia. I chyba dlatego mam do niego sentyment...

Wariacje na temat Krzysia i supermuza spowodowały, że zapominałam o całym świecie i nie czułam zmęczenia. Pobiłam mój życiowy rekord. Przebiegłam 10 km niemal bez przerwy. Kilka razy zatrzymałam się przed przejściem dla pieszych, albo gdy zadzwonił... Krzyś:-))))))

Na obiad były tylko truskawki sote. W niewielkiej ilości. Tylko po to, by wieczorem nie złamał mnie wilczy atak głodu.

Wieczorem spotkałam się z przyjaciółmi w pubie. Łapię się na tym, że odległość, która nas dzieli na codzień, oddala nas od siebie psychicznie. Nie jestem na bieżąco w sercowych sprawach moich koleżanek, nie nadążam za zmianami, które następują w ich życiu. Kaśka opowiada o Marku, z którym spotyka się po rozstaniu z Pawełem, a ja zatrzymałam się na Mirku.... Albo problemy dnia codziennego są zupełnie inne w tym ich żelechowskim światku. Tutaj żyje się spokojniej, wolniej, bezpieczniej. Ludzie nie rywalizują ze sobą o miejsce na parkingu, wygodniejsze krzesło w pracy i uśmeich szefa:-))))))))

Muszę częściej tu wracać, bo ta normalność jest mi do życia niezbędnie potrzebna.

Partnerzy akcji:

www.gymnasion.pl
www.zielonakawa.pl
www.osirtargowek.waw.pl
www.genesisclinic.pl
www.celebrity.com.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj