Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie jestem kobietą z żelaza

13 października 2007, 15:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Poniedziałek był obrzydliwy: szary, ponury, smutny... Nie chciało mi się wychodzić z domu ale - chcąc nie chcąc - musiałam. Złe samopoczucie niestety nie wystarczy, by usprawiedliwić się u szefa z nieobecności w pracy.

Cały dzień męczyłam się okrutnie... Irytowało mnie dosłownie wszystko. Chyba jakiś wampir wyssał ze mnie wszystkie siły. Po obiedzie było nawet dość śmiesznie, bo koleżanka opowiadała o wybrykach jej 5 letniego syna. A tak "na boku", to niezły z niego gagatek. Agnieszka nie może się z nim nudzić.
Myślałam też sobie o kolejnym długim weekendzie i wzdychałam tęskniąco za czwartkiem. Uświadomiłam sobie, że już wieki całe nie byłam w domu, u rodziców. Teraz spędzę z nimi całe 4 dni! Ożywiłam się na myśl o wizycie w Żelechowie.
Gdy tak sobie rozmyślałam (nie było dzisiaj zbyt wielu klientów:-))))), zadzwoniła mama (chyba ściągnęłam ją myślami:-)))) z informacją, że w niedzielę są chrzciny Marcelinki, córki mojej siostry Magdy i jej męża Rafała (pisałam Wam kiedyś, że zostałam ciocią). Mama uprzedziła mnie wcześniej, żebym zdążyła się przygotować do imprezy. Siostra ma mnie odwiedzić prawdopodobnie jutro i oficjalnie wręczy mi zaproszenie. Rewelacja. Ciśnienie podskoczyło mi do góry na dobry kwadrans na myśl o uroczystosci, spotkaniu całej rodzinki i ... zakupach. Muszę przecież jakoś wygladać! Nie codziennie zostaje się chrzesną dziecka kochanej siostry!

Po pracy pojechałam do Gymnasionu. Na siłowni zrobiłam trening sama.Godzinkę na bieżni i godzinkę na rowerku, a potem jeszcze brzuszki (pod okiem Krzysia).
Kurcze, jak wyjadę nie będę mogła ćwiczyć w siłowni....Postaram się jednak dbać o formę. Będę joggować z przyjaciółmi:-)))

Wieczorem złapała mnie już totalna chandra. Chciało mi się po prostu wyć. Nie wiem, czy to z przemęczenia organizmu, czy co???????? Było mi po prostu źle!!!!!!!
Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do mojej psycholożki, Agaty Kabat, która kazała mi natychmiast przyjechać. U niej to już w ogóle się rozkleiłam.... Ale taki płaczliwy dzień był mi chyba po prostu potrzebny. Nie zawsze muszę być tą twardą Ewą, bo w gruncie rzeczy jestem wątłą i słabą kobietką, której łzy (strumieniami) płyną po policzku. Kończę tego bloga, bo zbyt dużo napiszę... " Przytul mnie życie...;)"



Partnerzy akcji:

www.zielonakawa.pl
www.genesisclinic.pl
www.celebrity.com.pl
www.gymnasion.pl
www.osirtargowek.waw.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj