Wczoraj gdy wróciłam do domu, czekała na mnie... kolacja z winem. Oczywiście nie przygotował jej żaden amant, tylko Ania. Nie uwierzyła, że moja dieta nie uwzględnia czegoś takiego jak specjalna okazja.
Postanowiła się odwdzięczyć za moją
gościnność. Niestety mogłam się tylko przyglądać jak wsuwa naleśniki z żółtym serem i popija winem… - Ewa, no co ty? Nie zjesz???!!! Ja myślałam, że ta dieta, to tak nie do
końca na poważnie - powiedziała zdziwiona. No kurna, ciekawe jak ona sobie wyobrażała dietę na żarty!!!
Klnąc pod nosem, pomaszerowałam po razowiec i pastę jajeczną. Gdy przestało mi burczeć w brzuchu i wściekłość nieco minęła, oświeciło mnie, że ta kolacja to doskonały pretekst, by zaprosić sąsiada. W końcu Ania nagotowała dla dwóch osób. Szkoda, żeby się zmarnowało.
Michał strasznie się ucieszył na widok naleśników. Poczułam się nawet trochę zadrosna o te głupie placki. Na mój widok też co prawda oczy mu się zaśmiały, ale nie aż tak. Hmm, może coś w tym jest, że przez żołądek do serca... Ale w takim układzie w życiu nie znajdę faceta:((( Bo który chciałby wcinać dietetyczne sałatki, razowy chlebek, wędzonego dorsza zamiast np. kaczki w pomarańczach???!!!
Klnąc pod nosem, pomaszerowałam po razowiec i pastę jajeczną. Gdy przestało mi burczeć w brzuchu i wściekłość nieco minęła, oświeciło mnie, że ta kolacja to doskonały pretekst, by zaprosić sąsiada. W końcu Ania nagotowała dla dwóch osób. Szkoda, żeby się zmarnowało.
Michał strasznie się ucieszył na widok naleśników. Poczułam się nawet trochę zadrosna o te głupie placki. Na mój widok też co prawda oczy mu się zaśmiały, ale nie aż tak. Hmm, może coś w tym jest, że przez żołądek do serca... Ale w takim układzie w życiu nie znajdę faceta:((( Bo który chciałby wcinać dietetyczne sałatki, razowy chlebek, wędzonego dorsza zamiast np. kaczki w pomarańczach???!!!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|