Na śniadanie zjadłam wióry, czyli muesli. Podobno są bardzo zdrowe. Ale jakie nieapetyczne! Sobotni wieczór spędziłam u znajomych, Edyty i Marcina. Mają dom pod Warszawą, koło Marek (i stałe łącze).
Edyta zrobiła
super kolację i pyszny deser. Upierała się, że jest niskokaloryczny, ale ja i tak nie mogłam go spróbować. W sumie to już nawet nie pamiętam, jak smakują słodycze (nie mieszczą się
niestety w żadnej postaci w moim jadłospisie).
Chciałabym mieć kiedyś taki dom z ogrodem, w którym będą rosły drzewa owocowe, truskawki i porzeczki! A latem będzie można leżeć na trawie i objadać się tymi pysznościami prosto z gałęzi. Romantyczna ze mnie dziewczyna, prawda?
To był strasznie stresujący tydzień. Kłopoty ze zdrowiem i "podejrzane party”. To chyba nie na moje nerwy! Boję się pomyśleć co będzie dalej… W przyszłym tygodniu zaczynam wizyty w salonie piękności.
Chciałabym mieć kiedyś taki dom z ogrodem, w którym będą rosły drzewa owocowe, truskawki i porzeczki! A latem będzie można leżeć na trawie i objadać się tymi pysznościami prosto z gałęzi. Romantyczna ze mnie dziewczyna, prawda?
To był strasznie stresujący tydzień. Kłopoty ze zdrowiem i "podejrzane party”. To chyba nie na moje nerwy! Boję się pomyśleć co będzie dalej… W przyszłym tygodniu zaczynam wizyty w salonie piękności.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|