Wie o tym większość pań. Farbowanie włosów, szczególnie na ostatnią chwilę przed wielką imprezą, może skończyć się wielką klapą. Taką, jaką zaliczyła Kate Moss.
W pierwszym momencie obserwatorzy mogliby pomyśleć, że supermodelka nie uniknęła skutków nieuchronnie płynącego czasu i po prostu... osiwiała. Jednak wystarczyło uważniejsze przyjrzenie
się włosom Moss, by stwierdzić, że to nie siwizna, a... blady błękit.
Ta spektakularna fryzjerska wpadka została ujawniona światu podczas przyjęcia w paryskim hotelu Ritz, gdzie Moss promowała swoją linię torebek stworzoną we współpracy z francuską marką
Longchamps. Błękitne pasma na żółtych włosach – trudno uznać ten efekt za oszałamiający, przynajmniej w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ale „dobrze
wtajemniczona” osoba broni nowego wizerunku: „Kate zafarbowała włosy na odcień błękitny, ale w obiektywie kamer wypadł on niczym siwizna. Ale jej samej kolor bardzo się
podoba, uważa też, że jest bardzo modny” – mówi źródło. Ciekawe, czy taki nowy look znajdzie tabun naśladowniczek…