Opłacalna symbioza
Nie ma wątpliwości, że każda ze stron zyskuje na wzajemnej współpracy. Projktant - prestiż i podniesienie rangi kolekcji, gwiazda - świetny, niepowtarzalny wygląd, w dobrym stylu i
guście. Poza tym każdy, kto publicznie pokaże się w oszałamiających i "grzesznych" kreacjach ekskluzywnych designerów ma nadzieję na to, że spadnie na niego choć trochę
chwały i splendoru.
Ale nie zawsze jest tak różowo. Nie każda śliczna i rozchwytywana aktorka chce być twarzą kolekcji nawet najmodniejszego projektanta, ponieważ nie utożsamia się z lansowanym przez niego
stylem. I odwrotnie. Często zdarza się także, że artysta nie życzy sobie, by konkretna gwiazda chwaliła się jego ciuszkami. Tak było w przypadku np. Valentino Garavani, który nie zgodził
się na to, by w jego kreacjach występowała aktorka Anne Hathaway.
Ogromną awanturą skończyła się także przygoda Victorii Beckham z sukienką Christophera Kana. Piosenkarka wbrew woli brytyjskiego projektanta nosiła sukienkę z jego kolekcji, na co
rozżalowny Kan uskarżał się publicznie.
Kokosy reklamowe
Także ekskluzywne domy mody robią interesy z gwiazdami. Bardzo chętnie ozdabiają swoje kolekcje znanymi i modnymi "twarzami". I tak np. Scarlett Johansson zrobiła ostatnią
kampanię dla Lousia Vuitton, Maggie Gyllenhaal pozowała dla Miu Miu, a na najnowszym plakacie marki Iceberg widnieje Mischa Barton.
Sława, prestiż, ogromne pienądze z kontraktów reklamowych to niewątpliwe korzyści z "przyjaźni" z projektantami. Jednakże największym zaszczytem dla gwiazd jest
możliwość wystąpienia w modowym show i wcielenia się w rolę zawodowej supermodelki! Choć raz...