Kupowanie ubrań na jedną okazję, po czym oddawanie ich do sklepu staje się coraz bardziej popularne, zwłaszcza wśród młodych kobiet. Wszystkie chcą wyglądać jak z rozkładówek magazynów modowych, nawet jeśli wykracza to po za ich możliwości finansowe.

Z badań przeprowadzonych przez Onepoll.com wynika, że nawet jedna na osiem kobiet zwraca już noszone ubrania. Najczęściej zdarza się to u dziewczyn wieku 18-24 lat, bo aż 16 proc. jest w stanie ukrywać metkę, byle tylko dobrze się prezentować. Wśród 25-31-latek zdarza się to nieco rzadziej, bo u 14 proc. pań.

Połowa kobiet, która choć raz oddała do sklepu używane ubranie przyznaje, że zrobiła to ze względów finansowych. Natomiast aż 18 proc. zrobiło to jedynie dla zabawy.

- To zrozumiałe, że w dobie kryzysu ludzie zaciskają pasa i wydają pieniądze z większą ostrożnością i rozsądkiem. Jednak zwracanie ubrań po ich wcześniejszym noszeniu jest nie tylko nieuczciwe, ale i niehigieniczne - powiedział rzecznik Onepoll.com.

- Tak naprawdę te badania nie pokazują całej skali zjawiska. Wielu konsumentów wstydzi się do tego przyznać. Najczęściej powodem takich zachowań jest chęć udowodnienia swojego statusu społecznego i pokazanie ludziom, że mamy bogatszą garderobę niż oni - dodał.

Okazuje się, że regulaminy sklepów, zwłaszcza dużych sieciówek, sprzyjają takim praktykom. W większości przyjmują one zwroty ubrań, które nie mają śladów zniszczenia oraz posiadają oryginalną metkę, którą z drugiej strony łatwo przykryć ubraniem.

- Jak dotąd, niewiele się na ten temat mówi. Ludzie nie zwracają na to uwagi. Akceptacja takich zachowań, to jak zalegalizowanie pewnej formy kradzieży - podsumowała dr Sandra Wheately, psycholog społeczny.