Stworzenie peleryny zajęło aż osiem lat. Do wykonania dzieła, które "ma przywoływać na myśl baśnie" zaangażowano aż milion pochodzących z Madagaskaru pająków.

Reklama

Artysta specjalizujący się w tekstyliach Simon Peers i projektant-przedsiębiorca Nicholas Godley wykonali z pajęczej nici (materiału nie wykorzystywanego w ten sposób od setek lat) połyskującą, złotą pelerynę.

Twórcy podkreślają, że pająki - jedne z największych na świecie - zostały jedynie "wypożyczone" z lasów i po jednym dniu odniesione tam z powrotem. Peers twierdzi, że są one "jedynie lekko jadowite", ale Godley pochwalić się może imponującą blizną na szyi. - Potrafią naprawdę mocno ugryźć - przyznał projektant.

Peers po raz pierwszy dowiedział się o tkaniu przy użyciu pajęczej nici 20 lat temu, w czasie kiedy mieszkał i pracował na Madagaskarze. Znalazł tam ilustracje pochodzących z XVIII i XIX wieku maszyn, które służyły do "wydobywania" nici z pająków. Madagaskarski gatunek Nephilia słynie z niezwykłej nici, którą przędzie tylko raz w roku. Jej złoty połysk jest unikalny i charakterystyczny jedynie dla tego gatunku.

Peers spotkał Godleya właśnie na Madagaskarze i obaj postanowili spróbować stworzyć na nowo materiał, który na wyspie otoczony jest wręcz legendą.

- Było w tym projekcie coś z bajki - stworzenie czegoś niezwykłego z bardzo zwykłego. Wszyscy znają sieć pajęczą. Często strzepujemy ją z siebie z niezadowoleniem - powiedział artysta.

Nić została pozyskana w warsztacie Godleya, po czym zespół tkaczy pod wodzą Peersa zajął się tkaniem. Aby wyprodukować ilość materiału wystarczającą do na dwumetrowy szal i bogato zdobioną pelerynę, musiało minąć 8 lat. Efekt tej misternej pracy będzie można podziwiać do 5 czerwca w Victoria & Albert Museum.

Należy przy tym pamiętać, że tego typu tkanina nigdy nie stanie się produktem komercyjnym. Potrzeba około 23 tys. pająków, żeby stworzyć 25 gramów nici, a sama peleryna to aż 1,5 kg takiej nici.